Przejdź do głównej zawartości

Nowohucki dowód wiary – kościół Arka Pana

Nowa Huta w zamierzeniu jej twórców miała byś miastem bez Boga, wzorem i bastionem komunistycznej wizji świata. Krzyże i kościoły były tylko zbędnym balastem, od którego władza chciała za wszelką cenę odciążyć mieszkańców Nowej Huty. Ale mieszkańcy najmłodszej, 100 tys. dzielnicy Krakowa, mieli zupełnie inne plany. Nic nie ułożyło się po myśli partyjnych dygnitarzy.

W latach 70. na brzegu Nowej Huty osiadł ogromny statek. Kościół Arka Pana to jedno z miejsc, które zawsze było i zawsze mijałam je z zaciekawieniem, choćby ze względu na niepowtarzalną architekturę. Ale nie tylko o architekturę chodzi, zawsze miałam przeczucie, że jest w tym kościele coś poruszającego. Teraz wiem, że intuicja mnie nie myliła. Kiedy czytałam dwie książki o Arce Pana – Gdy nadszedł czas budowy Arki ks. Józefa Gorzelanego i Arka Pana Mariana Kordaszewskiego – przecierałam oczy ze zdumienia, że z tym miejscem związanych jest tyle niewiarygodnych historii i naprawdę poruszających symboli. Ten wpis będzie bardziej opisem Arki od strony symbolicznej, niż historycznej, ze względu na wiele zawiłości, problemów przy budowie, postanowiłam skupić się na tym, co moim zdaniem najciekawsze.   

Kościół Arka Pana w Krakowie, arka w formie drewnianej łodzi spoczywa na konstrukcji (fot. własne)

Dach Arki Pana w trakcie budowy, widok z góry (fot. Gdy nadszedł czas budowy Arki ks. Józef Gorzelany)

Budowa kościoła przebiegała w bardzo trudnych warunkach i biorąc pod uwagę wszystkie przeszkody, właściwie trudno uwierzyć, że kościół w ogóle powstał. W czasie budowy Huty, przybywali do niej ciągle nowi mieszkańcy. Religia była głównym remedium na ich walkę z trudną codziennością, dlatego każdej niedzieli w małej kaplicy na terenie Bieńczyc gromadziły się tłumy. Dramatycznie kurczące się miejsce na rzecz przybywających wiernych, było przyczyną coraz częstszych rozważań na temat konieczności powstania nowego kościoła. O pozwolenie na budowę starał się m.in. Biskup Karol Wojtyła. W końcu uzyskano zgodę władzy i w 1957 r. na os. Teatralnym poświęcono plac pod budowę kościoła oraz umieszczono w tym miejscu krzyż (nazywano później Krzyżem Nowohuckim, była to pierwsza lokalizacja, na której miała powstać Arka Pana). Niestety, radość mieszkańców Nowej Huty nie trwała długo. W kolejnym roku bardzo pogorszyły się relacje na linii Kościół-państwo, usunięto religię ze szkół i masowo zdejmowano krzyże w klasach. W tym czasie prowadzono także akcję 1000 szkół na Tysiąclecie, władza postanowiła, że miejsce przeznaczone pod budowę kościoła zajmie nowa szkoła.

Władze nie poinformowały oficjalnie o cofnięciu pozwolenia na budowę, ale informacje docierały do nowohucian pocztą pantoflową. Ludzie byli już zniecierpliwieni długim oczekiwaniem, tym bardziej, że wyjątkowo surowa zima zmroziła cały Kraków, a wierni wciąż przychodzili na msze, które odbywały się pod gołym niebem. W połowie kwietnia wydano decyzję o usunięciu krzyża. Już na samym początku były problemy, aby znaleźć kogoś, kto podejmie się tego zadania. 27 kwietnia 1960 r. pod krzyżem zjawiło się 4 mężczyzn zionących wódką (2), którzy próbowali go wykopać. Mieszkańcy na to nie pozwolili – stojące najbliżej kobiety zaczęły odpychać mężczyzn, na co jeden z nich krzyknął:

– Do kawałka drzewa niepoświęconego się modlicie!

Jednak kobiety nie dały za wygraną, uzbrojone w rondle i pogrzebacze dzielnie strzegły krzyża.(2) Wkrótce na miejsce przybyli milicjanci – rozpoczęła się Obrona Krzyża. Dzięki postawie mieszkańców, krzyż został na swoim miejscu, ale kościół miał powstać kilkadziesiąt metrów dalej.

W końcu po długich i trudnych przeprawach, 14 października 1967 r. roku ks. abp Karol Wojtyła wykopał pierwsze grudy ziemi pod nowy kościół w Nowej Hucie.(3) Głównym architektem kościoła był Wojciech Pietrzyk.

Wojciech Pietrzyk na rusztowaniach Arki (fot. Gdy nadszedł czas budowy Arki ks. Józef Gorzelany)

Budowa odbywała się właściwie bez użycia sprzętu ciężkiego. Władze nie zezwoliły firmom państwowym na wsparcie budowy. Wszystko odbywało się dzięki ludzkim mięśniom – stal zbrojeniową podawano ręcznie, a płynny beton wożono na taczkach. Huta im. Lenina nie sprzedała ani grama stali czy blachy na budowę kościoła.(1) Materiały, trzeba było załatwiać nawet za granicą, za dolary i na podstawionych ludzi. To była wielka męka budowy.(3)

Mieszkańcy Nowej Huty pracują przy wywozie ziemi (fot. Gdy nadszedł czas budowy Arki ks. Józef Gorzelany)
 
Współpraca przy budowie (fot. Gdy nadszedł czas budowy Arki ks. Józef Gorzelany)

Budowa Arki Pana trwała aż 10 lat. Na stronie kościoła wyjaśniony jest kolejny powód:

Projektantem kościoła został prof. Arch. Władysław Pietrzyk, konstruktorem prof. Jan Grabacki. To dobry zespół, ale władze zatwierdzały projekt budowy kościoła „po kawałku”, zawsze trzeba było czekać na kolejne decyzje, materiały budowlane były „na przydział”, a takiego przydziału parafie nie miały. 

Na zewnątrz kościół wyłożony jest otoczakami. Kamienie te mieszkańcy Nowej Huty przywozili z każdego swojego wakacyjnego pobytu w górach. Najczęściej zbierano otoczaki w Popradzie i Dunajcu, a następnie pakowano i przywożono w plecakach lub torbach. Część kościoła wyłożona kamieniami symbolizuje wodę, na której unosi się arka, ale można też odczytywać to w sposób jeszcze bardziej symboliczny, jako miejsce, gdzie przed politycznym żywiołem mogą schronić się wierni. W sumie kościół wyłożony jest około 4 milionami otoczaków.(2)

Wykładanie otoczakami ścian kościoła (fot. Gdy nadszedł czas budowy Arki ks. Józef Gorzelany)
Otoczaki dziś (fot. własne)

W oczy rzuca się także krzyż, górujący nad całą konstrukcją – waży 30 ton i ma 70 m wysokości. Pełni równocześnie funkcję kotwicy oraz wsparcia całej świątyni. W jego górnej części znajduje się złota korona o średnicy 3,5 m, która została wykonana z darów parafian – biżuterii, łańcuszków, zegarków.(2)  

Instalacja krzyża (fot. Gdy nadszedł czas budowy Arki ks. Józef Gorzelany)

Złota korona górująca nad Arką (fot. własne)

Symbole w Arce można znaleźć właściwie z każdej jej strony. We wszystkich ścianach kościoła znajduje się 7 drzwi, symbol 7 sakramentów, do ołtarza prowadzi natomiast 7 stopni, symbolizujących 7 darów Ducha Świętego.(1) Przed wejściem do świątyni wisi 8 dzwonów, które o pełnych godzinach od 6 do 22 grają kościelne melodie.

Dzwony przed wejściem do Arki (fot. własne)

Kościół robi ogromne wrażenie z zewnątrz, ale również w środku znajduje się bardzo wiele ciekawych metafor. Najciekawszym obiektem jest Matka Boska Pancerna, która została umieszczona w Kaplicy Pojednania. Szukając informacji o niej, natrafiłam na opinie, że to unikat na skalę światową i spodziewałam się, że jest schowana gdzieś w gablocie za pancerną szybą, tymczasem to skromna figurka, którą możecie zobaczyć po prawej stronie na kamiennej ścianie, imitującej mur oświęcimski. Historia jej powstania w zestawieniu z niepozornym wyglądem wywołuje naprawdę przejmujące uczucie.

Matka Boska Pancerna (fot. własne)
Matka Boska Pancerna (fot. Arka Pana, Marian Kordaszewski)

Figurka waży 10 kg, ma 60 cm wysokości i została wykonana z odłamków granatów, min, bomb i kul armatnich, wyciągniętych przez chirurgów z ciał ranionych, polskich żołnierzy, którzy w maju 1944 r. zdobywali Monte Cassino. Kiedy polscy kombatanci walczący pod Monte Cassino dowiedzieli się o budowie kościoła w Nowej Hucie, przekazali wszystkie odłamki jednemu z oficerów, a on wykonał z nich figurkę, którą następnie w 1975 r. wręczono kardynałowi Karolowi Wojtyle.(1) Warto odwiedzić Arkę Pana chociażby dla widoku tej niezwykłej pamiątki niezłomności i poświęcenia polskich żołnierzy.

W kościele znajduje się także rzeźba Z życia do życia Chrystusa Ukrzyżowanego wykonana przez Bronisława Chromego. Rzeźba od początku budziła duże kontrowersje, część parafianek po jej ujrzeniu, zapowiedziała, że nie będzie modlić się do takiego Chrystusa. Dlaczego artysta zdecydował się na tak kontrowersyjną formę?

Z życia do życia, Bronisław Chromy (fot. własne)

Bronisław Chromy zainspirował się obrazem wykonanym przez więźnia w Oświęcimiu, który narysował Jezusa na wzór setek osób umierających każdego dnia w obozie. Artysta chciał jak najdokładniej oddać to wspomnienie i jednocześnie uchwycić moment przejścia ze stanu agonii do nowego życia. Rzeźba Chrystusa robi ogromne wrażenie, nie tylko ze względu na swoją formę, ale również umiejscowienie.  

Z życia do życia, Bronisław Chromy (fot. własne)

Chromy jest także autorem tabernakulum w kształcie kuli ziemskiej. Na jego drzwiczkach znajduje się kryształ rutylu, który został przywieziony przez amerykańskich kosmonautów ze statku Apollo 11.(1)
  
Tabernakulum w Arce Pana (fot. własne)

Na koniec podsumowanie w formie cytatu, które moim zdaniem najlepiej określa to, jak Arka Pana oddziałuje na innych:
  
Człowiek współczesny ma dosyć neonów a chętnie chroni się do ciszy katakumb. I właśnie architektura budującego się kościoła w Nowej Hucie działa od wewnątrz na zewnątrz. Jego forma plastyczna stwarza łódź, przypominającą człowiekowi wierzącemu tę prawdę, że wyszedł od Boga i ma dopłynąć w ramiona dobrego Ojca. Masztem tej łodzi jest krzyż, symbol odkupienia nas przez Chrystusa. Kościół ten jest orientowany na tradycyjnej osi wschód – zachód, ale ma formę zapraszającą, wsysającą, wciągającą z każdej strony do swego wnętrza.(2)


Źródła:
1. Arka Pana Marian Kordaszewski
2. Gdy nadszedł czas budowy Arki ks. Józef Gorzelany 
3. Strona internetowa parafii www.arkapana.pl

Popularne posty z tego bloga

Nóż wiszący w Sukiennicach

Kraków ma w sobie pamięć książek przykurzonych historią. Dzisiaj zetrzemy kurz z jednej z krakowskich legend, której nikłe echo można nadal usłyszeć (czy też dostrzec) w bocznym przejściu Sukiennic. Jeśli jesteście na Rynku, a spieszycie się na przystanek pod Bagatelą, albo wręcz odwrotnie – z ulicy Szewskiej chcecie dotrzeć pod Empik, żeby skrócić sobie drogę, przechodzicie zazwyczaj środkowym przejściem w Sukiennicach. Podnieście głowę do góry, a po prawej stronie w pierwszym przejściu (idąc od Empiku) zobaczycie przywieszony do sufitu żelazny nóż.

Skąd się tu wziął? Są trzy wytłumaczenia. Pierwsze, niezbyt emocjonujące, mówi o tym, że nóż był prawdopodobnie szpachlą, którą w urzędowej miarce wyrównywano towary sypkie np. kaszę lub mąkę.(5) Druga historia, nieco ciekawsza, łączy się ze znaną legendą o dwóch braciach budujących kościół Mariacki. Legenda mówi, że za czasów panowania Bolesława Wstydliwego (1243 – 1279 r.) postanowiono do korpusu kościoła dobudować dwie wieże. Mieli z…

Widok na Kraków z innej perspektywy

Kraków pojawiał się w wielu filmowych produkcjach. Wystarczy wspomnieć przykładowo Boże skrawki, do których robiono zdjęcia na krakowskim Zakrzówku, Anioła w Krakowie czy Listę Schindlera. Dzisiaj chciałabym pokazać, gdzie warto się wybrać, żeby zobaczyć Kraków z nieco innej perspektywy. Osobom, które widziały film Vinci, na pewno to miejsce wyda się znajome. Chodzi o balkon przylegający do mieszkania głównego bohatera Szerszenia, w którego wcielił się Borys Szyc.


Nie wiem, na ile to miejsce jest znane, ale stwierdziłam, że być może nie wszyscy o nim słyszeli. Balkon, z którego rozciąga się malownicza panorama na Kraków jest tak naprawdę tarasem restauracji U Romana, która znajduje się przy ul. Św. Tomasza 43. Restauracja mieści się w budynku Akademii Muzycznej i można do niej wejść w dowolnym dniu tygodnia. Taras czynny jest od poniedziałku do piątku od godz. 9-17, a osoby zapracowane mogą odwiedzić to miejsce w sobotę od godz. 9-15. Po wejściu do środka, należy wjechać windą na ost…

Krótka historia kości smoka wawelskiego

Ostatnio wszystkie media wieszczą apokalipsę. Ludzie drżą przed czarnym papieżem, a u Rosjan od uderzenia meteorytu zadrżała ziemia. Skoro wszyscy przewidują koniec świata, warto sprawdzić, jak ma się krakowski symbol, który też może mieć wpływ na wcześniejsze nadejście Sądu Ostatecznego. W tym celu należy udać się na Wawel.
Przy zachodnim wejściu do katedry wawelskiej wiszą kości, przez niektórych uznawane za szczątki smoka wawelskiego. Istnieje także legenda, mówiąca o tym, że kiedy kości spadną z łańcucha, nastąpi koniec świata. Można powiedzieć, że konserwator ma większą władzę niż historyczni rezydenci Wawelu. Kości wiszą tutaj od wczesnego średniowiecza (materiały źródłowe milczą na temat dokładnej daty).(1) Zostały najprawdopodobniej znalezione w Wiśle, obmyte z piachu i zawieszone jako talizman odstraszający siły nieczyste. Zgodnie ze średniowiecznymi przesądami miały chronić sferę sacrum wokół kościoła oraz odstraszać zło.



Uczeni, którzy żyli kilka wieków przed nami, nie def…