Profil na Facebooku

środa, 8 maja 2013

Groźny pożar na Rynku Głównym


Ostatnio przeglądając zbiory Narodowego Archiwum Cyfrowego, trafiłam na ciekawe zdjęcia pożaru na Rynku Głównym. Wyszukiwarka nie pomogła mi za bardzo w dostarczeniu bardziej szczegółowych informacji, dopiero "Ilustrowany Kurier Codzienny" przyszedł z pomocą, wyjaśniając, co spłonęło, jakie były straty i ile trwała akcja gaśnicza.

26 sierpnia 1933 r. na Rynku Głównym zebrał się tłum gapiów. Była ładna, sierpniowa sobota, kiedy około godziny 14.00 kilka osób zauważyło w okienkach piwnicznych kamienicy przy ul. Siennej kłęby dymu. 

Nagłówek w "Ilustrowanym Kurierze Codziennym" z 1933 r.

W pomieszczeniu znajdowała się fabryka Kleina, w której produkowano środki do czyszczenia metali. Ogniem zajęły się drewniane półki. Na miejsce przyjechały trzy wozy straży pożarnej, jednak dostęp do siedliska ognia był bardzo utrudniony – lochy piwniczne ciągnące się aż do Placu Mariackiego, stanowiły dla strażaków dość skomplikowany teren.

Kłęby dymu na ulicy Siennej.
Po znalezieniu właściwego korytarza, strażacy zorientowali się, że dostęp do wnętrza jest uniemożliwiony ze względu na żar i gryzący dym. Nie pomogło również założenie masek gazowych i aparatów tlenowych. Ponieważ dostęp do centrum ognia był utrudniony, zdecydowano się wybić okienka, znajdujące się przy chodniku od strony Rynku Głównego. 


Akcja gaszenia pożaru w 1933 r.

Przez otwór zsunięto drabinę i przystąpiono do akcji gaśniczej, która trwała około 2 godzin. Straty oszacowano na 1 500 zł, choć mogły być one dużo wyższe, ponieważ wokoło znajdowały się składy innych firm. Przyczyny pożaru nie były znane, wiadomo tylko, że ogień wybuchł jednocześnie w 3 miejscach.


Miejsce pożaru dzisiaj (fot. mat. własne).
Źródła:
Tekst powstał na podstawie artykułu w "Ilustrowanym Kurierze Codziennym" z 26 sierpnia 1933 r.

W ostatnim miesiącu na blogu niewiele się działo ze względu na dość dużo moich obowiązków. Bardzo dziękuję za wszystkie miłe słowa, które w tym czasie otrzymałam oraz za to, że zmobilizowaliście mnie do powrotu :)