Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z luty, 2013

Termometr uczuć Krakowa

W marcu 1939 r. ogłoszono Pożyczkę Obrony Przeciwlotniczej, która miała na celu zebranie środków przeznaczonych na dozbrojenie polskiej armii na wypadek wojny. W kwietniu na Rynku Głównym ustawiono ogromny termometr o nazwie Termometr uczuć miasta Krakowa, na którym codziennie malowano kreskę wskazującą wysokość sumy zebranej przez mieszkańców miasta.

Do subskrybowania pożyczki namawiały ogłoszenia w gazetach oraz transparenty zawieszone na krakowskich budynkach. 

W lipcu 1939 r. termometr został przeniesiony do Barbakanu. Na krakowskim Rynku zgromadziły się liczne tłumy, mistrz Twardowski, dwie orkiestry oraz kilka osób przebranych za lajkoniki. Wśród nich jeden z mężczyzn niósł tablicę z napisem: Nie subskrybowałem, nie jestem zły, tylko głupi. W czasie wydarzenia uformował się tłum ludzi, który przeszedł ulicą Floriańską aż do Barbakanu. 
Kiedy krakowianie zgromadzili się wewnątrz, mistrz Twardowski na tle księżyca, zaczął odczytywać fraszki. Później rozpoczęto wbijanie w termomet…

Krótka historia kości smoka wawelskiego

Ostatnio wszystkie media wieszczą apokalipsę. Ludzie drżą przed czarnym papieżem, a u Rosjan od uderzenia meteorytu zadrżała ziemia. Skoro wszyscy przewidują koniec świata, warto sprawdzić, jak ma się krakowski symbol, który też może mieć wpływ na wcześniejsze nadejście Sądu Ostatecznego. W tym celu należy udać się na Wawel.
Przy zachodnim wejściu do katedry wawelskiej wiszą kości, przez niektórych uznawane za szczątki smoka wawelskiego. Istnieje także legenda, mówiąca o tym, że kiedy kości spadną z łańcucha, nastąpi koniec świata. Można powiedzieć, że konserwator ma większą władzę niż historyczni rezydenci Wawelu. Kości wiszą tutaj od wczesnego średniowiecza (materiały źródłowe milczą na temat dokładnej daty).(1) Zostały najprawdopodobniej znalezione w Wiśle, obmyte z piachu i zawieszone jako talizman odstraszający siły nieczyste. Zgodnie ze średniowiecznymi przesądami miały chronić sferę sacrum wokół kościoła oraz odstraszać zło.



Uczeni, którzy żyli kilka wieków przed nami, nie def…

Wpis walentynkowy, czyli o miłości do Danusi z Krowodrzy

Z okazji dzisiejszych walentynek przygotowałam równie przesłodzony wpis jak pluszowe serduszka w sklepowych witrynach. Wiadomo powszechnie, że najchętniej czytane historie dotyczą niespełnionej, platonicznej miłości (miliony czytelniczek Harlequinów nie mogą się mylić). Kraków przed wojną też żył taką historią. W roli głównej wystąpił Adam Piasecki, założyciel firmy cukierniczej Wawel. Jego ukochaną była pracownica Danusia, która zawijała karmelki w fabryce Wawelu.


W 1920 r.Adam Piasecki miał już prawie czterdzieści lat na karku i był znany w całym Krakowie. Pewnego dnia wypatrzył wśród swoich pracownic Danusię. Niestety Amor nie pyta nikogo o zdanie. Dziewczyna miała delikatne rysy, różowe policzki i tajemniczy uśmiech.(1) Właściciel Wawelu postanowił dać wyraz swojej miłości w nietypowy sposób. Zamiast pisania ckliwych wierszy, stworzył batonik, który nazwał imieniem swojej ukochanej. Batonik Danusia był nadziewany masą grylażową wykonaną z cukru i zmielonych orzechów.
Praca u Pias…

„Przedpiekle” w Teatrze Bagatela

Olbrzymia łuna nad centrum Krakowa, opalone mury i języki ognia – osiemdziesiąt pięć lat temu krakowski Teatr Bagatela (wtedy funkcjonujący jako kinoteatr) rozpaliły nie tylko emocje widzów. W nocy z 6 na 7 kwietnia 1928 r. pół godziny po północy wybuchł pożar, który zniszczył teatr niemal całkowicie. Po budynku pozostały tylko zgliszcza.
Dyrekcja Bagateli zarządziła w Wielki Piątek 6 kwietnia 1928 r. przedświąteczne sprzątanie sali teatru. Kilku strażaków miało oczyścić ściany z nagromadzonego kurzu. Tę czynność wykonywali do godz. 17.00, później opuścili budynek. Oprócz strażaków w budynku była również dozorczyni, która czyściła podłogę. Dozorczyni wyszła z teatru, zostawiając wszystko w należytym porządku. Jeszcze o północy wypuszczała z kamienicy na ul. Karmelickiej jedną osobę i nie zauważyła nic podejrzanego.
Ogień wybuchnął pół godziny po północy i z minuty na minutę miał coraz większy zasięg. Czerwona łuna odbijała się już w oknach budynków na ulicy Krupniczej i Karmeli…