Profil na Facebooku

sobota, 15 czerwca 2013

Narodziny diabła w Krakowie

Mimo że Kraków nazywany jest miastem stu kościołów, nie udało mu się ustrzec przed siłami nieczystymi. Jak wiadomo, diabeł jest przekornym stworzeniem i nie interesują go obowiązujące konwenanse. W Krakowie szatan przyszedł na świat nawet dwukrotnie – w 1544 r. oraz w 1920 r. A przynajmniej tak głosiła plotka, która rozniosła się po mieście.

Warto na początku przyjrzeć się diabłu urodzonemu w 1544 r. Był to pierwszy przypadek narodzin przedstawiciela sił nieczystych odnotowany w grodzie Kraka. Gabriel Rzączyński w swojej książce w bardzo plastyczny i obrazowy sposób przedstawia diabła jako arcystraszliwego potwora z błyszczącymi oczyma i podwiniętym ku górze ogonem półłokciowym.(1) Oryginalny zapis, niestety w języku łacińskim, znajduje się poniżej (dalej tłumaczenie):

Gabriel Rzączyński, Historia naturalis curiosa Regni Poloniae (1721 r.)

Tłumaczenie fragmentu: J. Tuwim, Czary i czarty polskie.

Po tym wydarzeniu diabeł kazał długo czekać na swoje ponowne odwiedziny w Krakowie. W czerwcu 1920 r. miasto obiegła wiadomość, że w klinice ginekologicznej Uniwersytetu Jagiellońskiego, na ul. Kopernika 23, przyszedł na świat szatan. Dziecko urodziła 10-letnia Żydówka, a naoczni świadkowie twierdzili, że niemowlę miało rogi, kopyta i ogon.(2) 

Wejście do kliniki ginekologicznej UJ, w której urodził się diabeł. (fot. mat. własne)

Przed kliniką zgromadziły się tłumy. Mieszkańcy Krakowa szturmowali wejście, by dostać się do środka i zobaczyć, jak wygląda niecodzienna latorośl, o której mówi całe miasto. Przed wejściem znajdowali się zarówno przedstawiciele środowisk robotniczych, jak i krakowskiej inteligencji. Niektóre kobiety uważały, że diabeł ciągle brykał i bódł, dlatego musiał zostać przywiązany na parterze kliniki.(2) Powtarzano także, że dyrektor szpitala w zamian za zapewnienie diabłu prywatności wziął łapówkę od rodziny. Tak mieszkańcy Krakowa tłumaczyli sobie, dlaczego obsługa kliniki nie chce wpuścić ich do środka na oględziny.

Informacje o diable opublikował krakowski Naprzód 20.06.1920 r. (fot. Pępek świata nazywa się Kraków)

Plotka zaczęła żyć własnym życiem. Ludzie dość szybko stwierdzili, że diabła próbowano ochrzcić w pobliskim kościele św. Mikołaja, jednak błyskawica przecięła obłoki i przeleciała nad kościołem, który zatrząsł się w posadach. Także i księdzu, który chciał ochrzcić diabełka, wypadło kropidło z ręki. Doktorzy postanowili otruć diabła i dawali mu najostrzejsze trucizny, jednak bezskutecznie, gdyż diabeł po zażyciu tychże okazywał większe tylko niezadowolenie i krzesał iskry kopytami.(3)

Kościół św. Mikołaja, w którym próbowano ochrzcić diabła. (fot. mat. własne)
Wnętrze kościoła św. Mikołaja, w którym próbowano ochrzcić diabła. (fot. mat. własne)

Pracownicy szpitala zapewniali tłum zgromadzony przed kliniką, że w środku nie ma żadnego diabła. Mieszkańcy jednak nie dowierzali i wciąż chcieli dostać się do szpitala. Pomogła dopiero policja wezwana na miejsce, która odgrodziła kordonem teren kliniki.(4) Szturm powtórzył się następnego dnia, kiedy informacja o narodzinach diabła dotarła do sąsiadujących z Krakowem miejscowości. 

Plotka ewoluowała do nowej formy – ludzie powtarzali między sobą, że w nocy diabeł zostanie przewieziony specjalnym pociągiem z Berlina do Moskwy, gdzie miał zostać zmacerowany w spirytusie. Kilka dni później Ilustrowany Kurier Codzienny wyjaśnił, że na świat nie przyszedł diabeł, a w rzeczywistości urodziło się dziecko z przedłużoną kością ogonową.(2)

Źródła:
1. J. Tuwim Czary i czarty polskie
2. M. Czuma, L. Mazan Pępek świata nazywa się Kraków
3. M. Rożek Mitologia Krakowa
4. Kronika Krakowa