Profil na Facebooku

czwartek, 27 czerwca 2013

Dzwonki za konających w Krakowie

W dawnym Krakowie sfera sacrum przenikała wiele dziedzin życia. Śmierć towarzyszyła mieszkańcom miasta praktycznie na każdym kroku i wiele miejsc, czasami w niezbyt subtelny sposób, przypominało o tym, że kostucha może czaić się za rogiem.

W tamtych czasach nikogo nie raziło to, że z okien domów przy Rynku Głównym rozciągał się widok na cmentarz koło kościoła Mariackiego (zresztą cmentarze znajdowały się praktycznie przy każdym kościele). To miejsce było jednym z najchętniej odwiedzanych w średniowiecznym Krakowie.(1) Oprócz głośnych rozmów i cichych modlitw, w miejski gwar Rynku bardzo często wtapiał się również dźwięk kościelnych dzwonów.

W średniowiecznym Krakowie dźwięk dzwonów kościelnych był znakiem rozpoczęcia określonych czynności lub uroczystości. Dzwony pełniły także pewnego rodzaju funkcję informacyjną – dawały znać o nadchodzącej nawałnicy, ostrzegały przez pożarem lub rozpoczynały pogrzeb. W dzwon zawsze uderzał kościelny, nawet w przypadku choroby nie mógł zostać zastąpiony na przykład przez żonę, ponieważ kobiety nie były dopuszczane do czynności kościelnych.(2)

W naszym mieście można było usłyszeć również nieco mniej donośną melodię, niż brzmienie kościelnych dzwonów. Dzwonki, których dźwięk rozlegał się w momencie czyjejś śmierci, zyskały miano dzwonków za konających. Do dziś znajdują się one w kilku krakowskich kościołach – kościele Dominikanów, Mariackim oraz Reformatów.

Dzwonek za konających wiszący od strony głównego wejścia do kościoła Dominikanów (fot. mat. własne).
Kiedy ktoś bardzo długo zmagał się z przejściem do krainy wiecznej, wzywano św. Dyzmę, patrona konających, który według Pisma Świętego wisiał na krzyżu po prawej stronie Jezusa.(2) Oprócz modlitw do Świętego, posyłano także do kościoła z prośbą, by bracia zakonni zadzwonili w dzwonek za konających. Na głos dzwonka przechodnie odmawiali Anioł Pański, prosząc o szybszą śmierć dla umierającego.  Mieszkańcy Krakowa wierzyli, że kiedy dźwięk dzwonka ustawał, umierający kończył swoje męczarnie, a jego dusza była już sądzona przez Boga.(2)

Dzwonek za konających od strony głównego wejścia do kościoła Mariackiego - prawa strona (fot. mat. własne).
Dzwonek za konających w kościele Mariackim (fot. mat. własne).

Dzwonienie, które miało ułatwić śmierć konającym, było już praktykowane w Norymberdze w XV w. Stamtąd też zwyczaj przeniósł się na ziemie polskie. W Krakowie dzwonki za konających można było usłyszeć jeszcze w czasie dwudziestolecia międzywojennego.(2) Dzwonki zakończone sznurem lub rzemieniem umieszczano w przystępnym miejscu, umożliwiając tym samym zadzwonienie nawet przechodniom. Stolica Apostolska natomiast informowała o 40-dniowym odpuście dla osób, które będą modlić się za umierających, słysząc dźwięk dzwonka.(2) Na fasadzie kościoła Reformatów można nadal przeczytać:

Dzwonek za konających z odpustem czterdziestodniowym od Stolice Swietey Rzymskiey Apostolskiey pozwolonym wystawiony R.P. 1750.

Dzwonek za konających w kościele Reformatów - lewa strona (fot. mat. własne).
Dzwonek za konających w kościele Reformatów (fot. mat. własne).
Źródła:
1. A. Jelicz, Życie codzienne w średniowiecznym Krakowie
2. M. Rożek, Sekrety Krakowa (wpis powstał przede wszystkim na podstawie informacji zawartych w książce M. Rożka)