Przejdź do głównej zawartości

Dzwonki za konających w Krakowie

W dawnym Krakowie sfera sacrum przenikała wiele dziedzin życia. Śmierć towarzyszyła mieszkańcom miasta praktycznie na każdym kroku i wiele miejsc, czasami w niezbyt subtelny sposób, przypominało o tym, że kostucha może czaić się za rogiem.

W tamtych czasach nikogo nie raziło to, że z okien domów przy Rynku Głównym rozciągał się widok na cmentarz koło kościoła Mariackiego (zresztą cmentarze znajdowały się praktycznie przy każdym kościele). To miejsce było jednym z najchętniej odwiedzanych w średniowiecznym Krakowie.(1) Oprócz głośnych rozmów i cichych modlitw, w miejski gwar Rynku bardzo często wtapiał się również dźwięk kościelnych dzwonów.

W średniowiecznym Krakowie dźwięk dzwonów kościelnych był znakiem rozpoczęcia określonych czynności lub uroczystości. Dzwony pełniły także pewnego rodzaju funkcję informacyjną – dawały znać o nadchodzącej nawałnicy, ostrzegały przez pożarem lub rozpoczynały pogrzeb. W dzwon zawsze uderzał kościelny, nawet w przypadku choroby nie mógł zostać zastąpiony na przykład przez żonę, ponieważ kobiety nie były dopuszczane do czynności kościelnych.(2)

W naszym mieście można było usłyszeć również nieco mniej donośną melodię, niż brzmienie kościelnych dzwonów. Dzwonki, których dźwięk rozlegał się w momencie czyjejś śmierci, zyskały miano dzwonków za konających. Do dziś znajdują się one w kilku krakowskich kościołach – kościele Dominikanów, Mariackim oraz Reformatów.

Dzwonek za konających wiszący od strony głównego wejścia do kościoła Dominikanów (fot. mat. własne).
Kiedy ktoś bardzo długo zmagał się z przejściem do krainy wiecznej, wzywano św. Dyzmę, patrona konających, który według Pisma Świętego wisiał na krzyżu po prawej stronie Jezusa.(2) Oprócz modlitw do Świętego, posyłano także do kościoła z prośbą, by bracia zakonni zadzwonili w dzwonek za konających. Na głos dzwonka przechodnie odmawiali Anioł Pański, prosząc o szybszą śmierć dla umierającego.  Mieszkańcy Krakowa wierzyli, że kiedy dźwięk dzwonka ustawał, umierający kończył swoje męczarnie, a jego dusza była już sądzona przez Boga.(2)

Dzwonek za konających od strony głównego wejścia do kościoła Mariackiego - prawa strona (fot. mat. własne).
Dzwonek za konających w kościele Mariackim (fot. mat. własne).

Dzwonienie, które miało ułatwić śmierć konającym, było już praktykowane w Norymberdze w XV w. Stamtąd też zwyczaj przeniósł się na ziemie polskie. W Krakowie dzwonki za konających można było usłyszeć jeszcze w czasie dwudziestolecia międzywojennego.(2) Dzwonki zakończone sznurem lub rzemieniem umieszczano w przystępnym miejscu, umożliwiając tym samym zadzwonienie nawet przechodniom. Stolica Apostolska natomiast informowała o 40-dniowym odpuście dla osób, które będą modlić się za umierających, słysząc dźwięk dzwonka.(2) Na fasadzie kościoła Reformatów można nadal przeczytać:

Dzwonek za konających z odpustem czterdziestodniowym od Stolice Swietey Rzymskiey Apostolskiey pozwolonym wystawiony R.P. 1750.

Dzwonek za konających w kościele Reformatów - lewa strona (fot. mat. własne).
Dzwonek za konających w kościele Reformatów (fot. mat. własne).
Źródła:
1. A. Jelicz, Życie codzienne w średniowiecznym Krakowie
2. M. Rożek, Sekrety Krakowa (wpis powstał przede wszystkim na podstawie informacji zawartych w książce M. Rożka)

Popularne posty z tego bloga

Nóż wiszący w Sukiennicach

Kraków ma w sobie pamięć książek przykurzonych historią. Dzisiaj zetrzemy kurz z jednej z krakowskich legend, której nikłe echo można nadal usłyszeć (czy też dostrzec) w bocznym przejściu Sukiennic. Jeśli jesteście na Rynku, a spieszycie się na przystanek pod Bagatelą, albo wręcz odwrotnie – z ulicy Szewskiej chcecie dotrzeć pod Empik, żeby skrócić sobie drogę, przechodzicie zazwyczaj środkowym przejściem w Sukiennicach. Podnieście głowę do góry, a po prawej stronie w pierwszym przejściu (idąc od Empiku) zobaczycie przywieszony do sufitu żelazny nóż.

Skąd się tu wziął? Są trzy wytłumaczenia. Pierwsze, niezbyt emocjonujące, mówi o tym, że nóż był prawdopodobnie szpachlą, którą w urzędowej miarce wyrównywano towary sypkie np. kaszę lub mąkę.(5) Druga historia, nieco ciekawsza, łączy się ze znaną legendą o dwóch braciach budujących kościół Mariacki. Legenda mówi, że za czasów panowania Bolesława Wstydliwego (1243 – 1279 r.) postanowiono do korpusu kościoła dobudować dwie wieże. Mieli z…

Widok na Kraków z innej perspektywy

Kraków pojawiał się w wielu filmowych produkcjach. Wystarczy wspomnieć przykładowo Boże skrawki, do których robiono zdjęcia na krakowskim Zakrzówku, Anioła w Krakowie czy Listę Schindlera. Dzisiaj chciałabym pokazać, gdzie warto się wybrać, żeby zobaczyć Kraków z nieco innej perspektywy. Osobom, które widziały film Vinci, na pewno to miejsce wyda się znajome. Chodzi o balkon przylegający do mieszkania głównego bohatera Szerszenia, w którego wcielił się Borys Szyc.


Nie wiem, na ile to miejsce jest znane, ale stwierdziłam, że być może nie wszyscy o nim słyszeli. Balkon, z którego rozciąga się malownicza panorama na Kraków jest tak naprawdę tarasem restauracji U Romana, która znajduje się przy ul. Św. Tomasza 43. Restauracja mieści się w budynku Akademii Muzycznej i można do niej wejść w dowolnym dniu tygodnia. Taras czynny jest od poniedziałku do piątku od godz. 9-17, a osoby zapracowane mogą odwiedzić to miejsce w sobotę od godz. 9-15. Po wejściu do środka, należy wjechać windą na ost…

Krótka historia kości smoka wawelskiego

Ostatnio wszystkie media wieszczą apokalipsę. Ludzie drżą przed czarnym papieżem, a u Rosjan od uderzenia meteorytu zadrżała ziemia. Skoro wszyscy przewidują koniec świata, warto sprawdzić, jak ma się krakowski symbol, który też może mieć wpływ na wcześniejsze nadejście Sądu Ostatecznego. W tym celu należy udać się na Wawel.
Przy zachodnim wejściu do katedry wawelskiej wiszą kości, przez niektórych uznawane za szczątki smoka wawelskiego. Istnieje także legenda, mówiąca o tym, że kiedy kości spadną z łańcucha, nastąpi koniec świata. Można powiedzieć, że konserwator ma większą władzę niż historyczni rezydenci Wawelu. Kości wiszą tutaj od wczesnego średniowiecza (materiały źródłowe milczą na temat dokładnej daty).(1) Zostały najprawdopodobniej znalezione w Wiśle, obmyte z piachu i zawieszone jako talizman odstraszający siły nieczyste. Zgodnie ze średniowiecznymi przesądami miały chronić sferę sacrum wokół kościoła oraz odstraszać zło.



Uczeni, którzy żyli kilka wieków przed nami, nie def…