Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z czerwiec, 2013

Dzwonki za konających w Krakowie

W dawnym Krakowie sfera sacrum przenikała wiele dziedzin życia. Śmierć towarzyszyła mieszkańcom miasta praktycznie na każdym kroku i wiele miejsc, czasami w niezbyt subtelny sposób, przypominało o tym, że kostucha może czaić się za rogiem.
W tamtych czasach nikogo nie raziło to, że z okien domów przy Rynku Głównym rozciągał się widok na cmentarz koło kościoła Mariackiego (zresztą cmentarze znajdowały się praktycznie przy każdym kościele). To miejsce było jednym z najchętniej odwiedzanych w średniowiecznym Krakowie.(1) Oprócz głośnych rozmów i cichych modlitw, w miejski gwar Rynku bardzo często wtapiał się również dźwięk kościelnych dzwonów.

W średniowiecznym Krakowie dźwięk dzwonów kościelnych był znakiem rozpoczęcia określonych czynności lub uroczystości. Dzwony pełniły także pewnego rodzaju funkcję informacyjną – dawały znać o nadchodzącej nawałnicy, ostrzegały przez pożarem lub rozpoczynały pogrzeb. W dzwon zawsze uderzał kościelny, nawet w przypadku choroby nie mógł zostać zastą…

Wymiana paliwa za "paliwo" w czasie II wojny światowej

Pojemność 300 litrów, wygląd gigantycznej larwy i przyczyna paniki wśród ludności. Tak w skrócie można opisać aluminiowy zbiornik na paliwo, który przyczepiany był do niektórych  niemieckich samolotów w czasie II wojny światowej. Mógł być on podwieszany m.in. pod kadłubem myśliwca Messerschmitt Bf 109, albo pod skrzydłami w samolotach Junkers Ju 87.
Dlaczego pojemnik paliwa miał wywoływać panikę? Zbiorniki na materiały pędne bardzo często przypominały bomby. W celu umożliwienia mieszkańcom odróżnienia zbiorników od materiałów wybuchowych, umieszczono na nich specjalne napisy: UWAGA! Zbiornik materiałów pędnych! Zgłosić natychmiast na najbliższym posterunku policji lub w koszarach lotniczych! To nie jest bomba! 



Do ludności polskiej i niemieckiej w Generalnym Gubernatorstwie wystosowano specjalne ulotki, w których instruowano, co należy zrobić po znalezieniu takiego zbiornika. Przede wszystkim znalazca powinien udać się na najbliższy posterunek policji lub miejsce, w którym znajdują s…

Narodziny diabła w Krakowie

Mimo że Kraków nazywany jest miastem stu kościołów, nie udało mu się ustrzec przed siłami nieczystymi. Jak wiadomo, diabeł jest przekornym stworzeniem i nie interesują go obowiązujące konwenanse. W Krakowie szatan przyszedł na świat nawet dwukrotnie – w 1544 r. oraz w 1920 r. A przynajmniej tak głosiła plotka, która rozniosła się po mieście.

Warto na początku przyjrzeć się diabłu urodzonemu w 1544 r. Był to pierwszy przypadek narodzin przedstawiciela sił nieczystych odnotowany w grodzie Kraka. Gabriel Rzączyński w swojej książce w bardzo plastyczny i obrazowy sposób przedstawia diabła jako arcystraszliwego potwora z błyszczącymi oczyma i podwiniętym ku górze ogonem półłokciowym.(1) Oryginalny zapis, niestety w języku łacińskim, znajduje się poniżej (dalej tłumaczenie):


Po tym wydarzeniu diabeł kazał długo czekać na swoje ponowne odwiedziny w Krakowie. W czerwcu 1920 r. miasto obiegła wiadomość, że w klinice ginekologicznej Uniwersytetu Jagiellońskiego, na ul. Kopernika 23, przyszedł …

Kotlet dla Lenina i wybuch w Nowej Hucie

Większość szkół może pochwalić się patronem, którego światłe idee przyświecają zarówno nauczycielom, jak i uczniom. Co ciekawe, jedna z dzielnic Krakowa również takiego patrona miała. Choć zdecydowanie nie był mile widziany i mieszkańcy spoglądali na niego dość niechętnym wzrokiem. Mowa o Nowej Hucie, której patron (można go chyba określić patronem wagi ciężkiej), nie był przez mieszkańców Huty traktowany życzliwie. 28 kwietnia 1973 r. w Alei Róż stanął 174-tonowy pomnik Lenina.(3)

Dlaczego wodza rewolucji nie przyjęto z otwartymi ramionami? Poza rozbieżnościami ideowymi, był też inny, istotny powód. Jak mówi historyk Maciej Miezian: Lenin nie spodobał się dlatego, że zabrano wszystkim pracownikom z Kombinatu trzymiesięczne premie i pensje „trzynastki” i ogłoszono, że dobrowolnie podarowali je na wybudowanie pomnika ukochanego wodza.(2) Cóż, już wtedy można było mieć pewność, że Lenin nie będzie miał okazji zapoznać się z naszą polską gościnnością.

Z Leninem walczono na różne sposoby…