Przejdź do głównej zawartości

Geneza legendy o smoku wawelskim

Legenda o smoku wawelskim została zapisana po raz pierwszy na przełomie XII i XIII w. przez Wincentego Kadłubka. Król Krak (zwany przez Kadłubka Grakchusem) wezwał do siebie swoich dwóch synów i polecił im zabić smoka (nazywanego tutaj olofagiem, co oznacza całożercę). Mieli tym samym dowieść swojej odwagi i udowodnić, że mogą ubiegać się o tron królewski.

Synowie początkowo próbowali zmierzyć się z potworem, ale po nieudanych próbach uciekli się do podstępu. Podrzucili bydlę wypełnione siarką, a gdy smok rzucił się na nie z właściwą mu chciwością, zginął od płomieni rozszerzających się w jego wnętrzu.

Wersja legendy o smoku wawelskim według Wincentego Kadłubka. Rocznik Krakowski T. 42

Wtedy młodszy brat, chcąc pozbyć się konkurencji walczącej z nim o tron, zabił starszego brata i wrócił do ojca z wiadomością, że tamten zginął w walce ze smokiem. Zbrodnia wyszła dopiero po jakimś czasie, dlatego młodszy syn króla nie mógł zacząć rządzić królestwem. Kadłubek chciał wyjaśnić, dlaczego po królu Kraku na tronie zasiadła córka Wanda, a nie jeden z jego synów. W tej wersji legendy smok zamieszkuje czeluście pewnej skały, nazwa Wawelu jeszcze się nie pojawia.

Krak w Kronice Miechowity 1521 r. Rocznik Krakowski T. 42
Zdaniem kronikarza Kraków został założony dopiero po śmierci Kraka, w celu upamiętnienia jego imienia. Miasto założono na skale smoka, a zdaniem niektórych nazwa wzięła się od krakania kruków, które zleciały się tam do ścierwa potwora. Tę pierwszą wersję spisaną przez Kadłubka podjęli później inni pisarze i kronikarze.  

W XIII i XIV w. w Kronice polsko-śląskiej bezimienny franciszkanin przytoczył tę samą legendę, wzbogacając ją  konkluzją, że smok został zabity tak jak Daniel, który zabił smoka babilońskiego. Jest to aluzja do opowiadania ze Starego Testamentu o proroku Danielu i smoku babilońskim. Według tej historii prorok zabił smoka babilońskiego na rozkaz Cyrusa Wielkiego. Franciszkanin jako pierwszy zauważył podobieństwo polskiej legendy do podań wschodnich.

Poniżej fragment o zabiciu smoka babilońskiego przez Daniela w przekładzie jezuity Jakuba Wujka z 1599 r., niżej dla porównania zapis cyfrowy:

Daniel zabija smoka babilońskiego. Proroctwo Daniela r. 14, 25-27 (Jakub Wujek, 1599 r.)

Daniel zabija smoka babilońskiego. Proroctwo Daniela r. 14, 25-27

Daniel zabija babilońskiego smoka. Miedzioryty Mateusza Meriana z Biblii w wyd. Lutra (1625-1628 r.)

Zmienioną wersję legendy Kadłubka przytacza Jan Długosz w Historii polskiej. Uważa on, że Kraków został zbudowany jeszcze przez samego Kraka (nazywa go Grakiem). Miasto było, co jakiś czas atakowane przez smoka mieszkającego w jaskini wzgórza wawelskiego. Początkowo, żeby żyć w lepszej komitywie z gadem, podawano mu codziennie trzy bydlęta. Krak jednak obawiał się, że po jego śmierci miasto zostanie zniszczone przez pazernego sąsiada i postanowił pokonać go znanym już podstępem z użyciem siarki. W tej wersji pogromcą smoka jest sam król Krak.

Krak, Wawel i smok w Kronice M. Bielskiego, 1597 r.

W połowie XVI w. legenda o smoku wawelskim była znana również poza Polską, o czym świadczy streszczenie tej historii w Kosmografii Sebastiana Munstera. W opisie znalazł się pierwszy, rzekomo wiarygodny, obraz smoka na tle Wawelu i Smoczej Jamy. Wysokie wzgórza po prawej stronie mogą przedstawiać Krzemionki i Górę Lasoty (bez Kopca Krakusa). Munster w swoim streszczeniu również podkreśla podobieństwo legendy o smoku wawelskim do opowieści biblijnej o proroku Danielu, który zabił smoka babilońskiego.

Smok wawelski w Kosmografii S.Munstera (wydanie z 1550 r.)
Większość kronikarzy opierała się na wersji Kadłubka, mówiącej o tym, że smoka zabili synowie Kraka. Zmiany w legendzie pojawiły się w XVI w., kiedy po pierwszy w zapisie znalazł się szewczyk Skuba, który miał wymyślić sposób zabicia smoka. Joachim Bielski napisał w Kronice, że smoka zgładził król Krak, ale pomysłodawcą wypchania cielaka siarką był Skuba (poniżej tekst oryginalny, a pod spodem zapis cyfrowy dla mniej cierpliwych):

Wersja oryginalna. Kronika, Joachim Bielski, 1597 r.
Wersja zgodna z oryginałem, łatwiejsza do odczytania. Kronika, Joachim Bielski, 1597 r.

Historycy wskazują również na podobieństwo legendy o smoku wawelskim do wschodniej wersji Romansu o Aleksandrze (zbiory legend dotyczące Aleksandra Wielkiego). Zapis utrzymuje, że pomysł z fortelem otrucia gada został zastosowany przez samego Aleksandra Wielkiego. 

Na tej opowieści mógł wzorować się Kadłubek. W legendzie o Aleksandrze mieszkańcy (podobnie jak w wersji polskiego kronikarza) przynoszą smokowi codziennie woły. Jeśli gad ich nie dostanie, a stanie się głodny, porywa ludzi. Smok zjada swoją zdobycz w całości, jednym haustem – Kadłubek nazywa go olofagiem (całożercą). To wyjaśnia, dlaczego potwór pożarł całą owcę wraz z siarką od razu.

Legenda wschodnia jest nieco logiczniejsza niż wersja Kadłubka, ponieważ wyjaśnia, że zaraz po podaniu zwierzęcia wypchanego siarką, do smoka zaczęto strzelać rozpalonymi kulami, które zapaliły siarkę. Istnieje możliwość, że motyw legendy o Aleksandrze Wielkim dotarł do Kadłubka w formie opowiadania ustnego np. przez Bizancjum, albo od polskich pielgrzymów, którzy odwiedzili Ziemię Świętą. Kadłubek wykształcenie zdobywał przed 1189 r. we Francji i we Włoszech i również tutaj mógł zasłyszeć, albo przeczytać legendę o Aleksandrze i smoku, a później stworzyć z niej krakowską wersję.

Czytaj też: Krótka historia kości smoka wawelskiego

Źródła:
Tekst powstał na podstawie Rocznika Krakowskiego T. 42 (1971 r.)

Komentarze

Publikowanie komentarza

Popularne posty z tego bloga

Widok na Kraków z innej perspektywy

Kraków pojawiał się w wielu filmowych produkcjach. Wystarczy wspomnieć przykładowo Boże skrawki, do których robiono zdjęcia na krakowskim Zakrzówku, Anioła w Krakowie czy Listę Schindlera. Dzisiaj chciałabym pokazać, gdzie warto się wybrać, żeby zobaczyć Kraków z nieco innej perspektywy. Osobom, które widziały film Vinci, na pewno to miejsce wyda się znajome. Chodzi o balkon przylegający do mieszkania głównego bohatera Szerszenia, w którego wcielił się Borys Szyc.


Nie wiem, na ile to miejsce jest znane, ale stwierdziłam, że być może nie wszyscy o nim słyszeli. Balkon, z którego rozciąga się malownicza panorama na Kraków jest tak naprawdę tarasem restauracji U Romana, która znajduje się przy ul. Św. Tomasza 43. Restauracja mieści się w budynku Akademii Muzycznej i można do niej wejść w dowolnym dniu tygodnia. Taras czynny jest od poniedziałku do piątku od godz. 9-17, a osoby zapracowane mogą odwiedzić to miejsce w sobotę od godz. 9-15. Po wejściu do środka, należy wjechać windą na ost…

Nowohucki Meksyk

Pisałam jakiś czas temu o tym, skąd wziął się negatywny stereotyp Nowej Huty. Złośliwi mogliby powiedzieć, że wystarczy przejść się po starej części Huty po zmroku i odpowiedź sama nas znajdzie. W dzisiejszym tekście chciałabym cofnąć się do początków budowy tej dzielnicy i trochę przybliżyć nowohuckie osiedle Meksyk, określane jako jedno z najbardziej niebezpiecznych miejsc tamtych czasów. 
W latach 50. Nowa Huta była nazywana Gigantem i nie cieszyła się dobrą opinią wśród mieszkańców Krakowa – o Meksyku opowiadano cuda. Podobno na teren baraków nie wkraczali nigdy przedstawiciele policji ani żadnych władz. W porównaniu z życiem w podkrakowskim Meksyku, stosunki panujące na Dzikim Zachodzie w czasach Buffalo-Billa były rzekomo zabawą w ogródku jordanowskim.(1)


W 4 murowanych i 38 drewnianych barakach mieszkało około 4 tys. osób.(2) Głównie brygady SP, których pracownicy nie byli związani silnymi zależnościami. Meksyk stał się miejscem, gdzie patologiczne zachowania spotykano na co d…

Emerytowany czołg w Nowej Hucie

Przyjechał na zasłużoną emeryturę do Nowej Huty ponad 40 lat temu. Jej z kolei całkiem do twarzy z jego wojskową zielenią. Dzieci go uwielbiają, turyści chcą mieć z nim obowiązkowe zdjęcie i tylko jedna kwestia sprowadza czasem w tę stronę niechętne spojrzenia. Bo jakby nie patrzeć, w Nowej Hucie na os. Górali stoi czołg o takich samych inicjałach, jakimi podpisywał się radziecki wódz. Historia tak chciała, że czołg IS-2 nosi imię na cześć Józefa Stalina. A to nie wszystkim się podoba.    


Jak to się stało, że czołg w 1969 r. trafił na os. Górali? Rok wcześniej powstało Muzeum Czynu Zbrojnego (wejście do niego znajduje się zaraz obok czołgu), którego główną misją było gromadzenie pamiątek i przedmiotów związanych z działalnością wojenną. Muzeum może pochwalić się zbiorami pochodzącymi przede wszystkim od pracowników huty. To właśnie oni zwrócili się z prośbą do Ministerstwa Obrony Narodowej o przekazanie czołgu kombatantom.(1) Właśnie tak IS-2 trafił 25 stycznia 1969 r. do Nowej Huty…