Przejdź do głównej zawartości

Pluskwy teatromanki w Teatrze Słowackiego

Może niektórzy zauważyli, że blog Ciekawy Kraków bierze udział w konkursie Blog Roku 2012 organizowanym przez Onet. Jeżeli ktoś chciałby zagłosować, to można wysłać SMS o treści G00010 na numer 7122. Całkowity dochód przekazywany jest na obozy integracyjno-rehabilitacyjne dla dzieci z ubogich rodzin i dzieci niepełnosprawnych. Moi rodzice na przykład zagłosowali, żeby nie było mi przykro.

Znalazłam ostatnio ciekawostkę dotyczącą Teatru Słowackiego. Większość osób być może kojarzy to miejsce jako reprezentacyjny budynek, gdzie miłośnicy sztuki dyskutują o wybitnych spektaklach, a rodzice przyprowadzają na przedstawienia dzieci, które wyglądają jakby połknęły kij od miotły. Okazuje się, że Teatr Słowackiego, jak niektóre wymienione tu już krakowskie budynki, też miał swój niesmaczny sekret.
Teatr im. Juliusza Słowackiego w Krakowie.

Przed wojną i po wojnie wszelkie robactwo było spotykane nie tylko w prywatnych mieszkaniach, ale również w budynkach publicznych. Jak podaje Dziennik Polski z 1946 r., jeszcze przed wojną ogłaszała się firma tępiąca pluskwy przy pomocy czarodziejskiej świecy. Firma obiecywała, że za każdą znalezioną po dezynfekcji żywą pluskwę zapłaci dolara. Takie ogłoszenia można znaleźć w krakowskich gazetach z 1931 r.

1 dolara za każdą żywą pluskwę, reklama z 1931 r.
W 1946 r. czytelnicy Dziennika Polskiego skarżyli się właśnie na te niepozorne, choć bardzo dokuczliwe insekty. Pluskwy, jako stworzenia niezbyt wymagające, rozsiadły się na balkonach teatru. Daleko od świateł mogły prowadzić swój krwawy proceder kąsania widzów, którzy przyszli do Słowackiego, by obcować ze sztuką. 

Przedstawienie Pocałunek przed lustrem Laszlo Fodora z 1933 r. W tle balkony, na których rozsiadły się pluskwy.
Widownia Teatru im. Juliusza Słowackiego na zdjęciu współczesnym. (fot. www.konferencje.pl)
Dziennikarz, który opisał całą historię w Dzienniku sam był świadkiem sytuacji, w której pewna 18-latka została zaatakowana przez pluskwy w czasie przedstawienia. Tak opisuje zwyczaje i miejsce ukrycia tych niepozornych insektów:

Pluskwy teatromanki, 5.12.1946 r. Dziennik Polski

Autor zwraca uwagę, że gdyby dyrekcja Teatru Słowackiego zaryzykowała i zakupiła przedwojenne świece do dezynfekcji, być może udałoby się wzbogacić zasobność kasy teatralnej. W końcu 1 dolar za pluskwę stanowiłby całkiem dobry wynik, a istnieje przecież duże prawdopodobieństwo, że czarodziejskie świece, to tak naprawdę zwykła, czarna magia.

Źródła:
Współczesne zdjęcie widowni Teatru im. Juliusza Słowackiego pochodzi ze strony: www.konferencje.pl
Pluskwy teatromanki, 5.12.1946 r. Dziennik Polski 
 

Popularne posty z tego bloga

Nóż wiszący w Sukiennicach

Kraków ma w sobie pamięć książek przykurzonych historią. Dzisiaj zetrzemy kurz z jednej z krakowskich legend, której nikłe echo można nadal usłyszeć (czy też dostrzec) w bocznym przejściu Sukiennic. Jeśli jesteście na Rynku, a spieszycie się na przystanek pod Bagatelą, albo wręcz odwrotnie – z ulicy Szewskiej chcecie dotrzeć pod Empik, żeby skrócić sobie drogę, przechodzicie zazwyczaj środkowym przejściem w Sukiennicach. Podnieście głowę do góry, a po prawej stronie w pierwszym przejściu (idąc od Empiku) zobaczycie przywieszony do sufitu żelazny nóż.

Skąd się tu wziął? Są trzy wytłumaczenia. Pierwsze, niezbyt emocjonujące, mówi o tym, że nóż był prawdopodobnie szpachlą, którą w urzędowej miarce wyrównywano towary sypkie np. kaszę lub mąkę.(5) Druga historia, nieco ciekawsza, łączy się ze znaną legendą o dwóch braciach budujących kościół Mariacki. Legenda mówi, że za czasów panowania Bolesława Wstydliwego (1243 – 1279 r.) postanowiono do korpusu kościoła dobudować dwie wieże. Mieli z…

Widok na Kraków z innej perspektywy

Kraków pojawiał się w wielu filmowych produkcjach. Wystarczy wspomnieć przykładowo Boże skrawki, do których robiono zdjęcia na krakowskim Zakrzówku, Anioła w Krakowie czy Listę Schindlera. Dzisiaj chciałabym pokazać, gdzie warto się wybrać, żeby zobaczyć Kraków z nieco innej perspektywy. Osobom, które widziały film Vinci, na pewno to miejsce wyda się znajome. Chodzi o balkon przylegający do mieszkania głównego bohatera Szerszenia, w którego wcielił się Borys Szyc.


Nie wiem, na ile to miejsce jest znane, ale stwierdziłam, że być może nie wszyscy o nim słyszeli. Balkon, z którego rozciąga się malownicza panorama na Kraków jest tak naprawdę tarasem restauracji U Romana, która znajduje się przy ul. Św. Tomasza 43. Restauracja mieści się w budynku Akademii Muzycznej i można do niej wejść w dowolnym dniu tygodnia. Taras czynny jest od poniedziałku do piątku od godz. 9-17, a osoby zapracowane mogą odwiedzić to miejsce w sobotę od godz. 9-15. Po wejściu do środka, należy wjechać windą na ost…

Krótka historia kości smoka wawelskiego

Ostatnio wszystkie media wieszczą apokalipsę. Ludzie drżą przed czarnym papieżem, a u Rosjan od uderzenia meteorytu zadrżała ziemia. Skoro wszyscy przewidują koniec świata, warto sprawdzić, jak ma się krakowski symbol, który też może mieć wpływ na wcześniejsze nadejście Sądu Ostatecznego. W tym celu należy udać się na Wawel.
Przy zachodnim wejściu do katedry wawelskiej wiszą kości, przez niektórych uznawane za szczątki smoka wawelskiego. Istnieje także legenda, mówiąca o tym, że kiedy kości spadną z łańcucha, nastąpi koniec świata. Można powiedzieć, że konserwator ma większą władzę niż historyczni rezydenci Wawelu. Kości wiszą tutaj od wczesnego średniowiecza (materiały źródłowe milczą na temat dokładnej daty).(1) Zostały najprawdopodobniej znalezione w Wiśle, obmyte z piachu i zawieszone jako talizman odstraszający siły nieczyste. Zgodnie ze średniowiecznymi przesądami miały chronić sferę sacrum wokół kościoła oraz odstraszać zło.



Uczeni, którzy żyli kilka wieków przed nami, nie def…