Profil na Facebooku

sobota, 19 stycznia 2013

Nowohucki Meksyk

Pisałam jakiś czas temu o tym, skąd wziął się negatywny stereotyp Nowej Huty. Złośliwi mogliby powiedzieć, że wystarczy przejść się po starej części Huty po zmroku i odpowiedź sama nas znajdzie. W dzisiejszym tekście chciałabym cofnąć się do początków budowy tej dzielnicy i trochę przybliżyć nowohuckie osiedle Meksyk, określane jako jedno z najbardziej niebezpiecznych miejsc tamtych czasów. 

W latach 50. Nowa Huta była nazywana Gigantem i nie cieszyła się dobrą opinią wśród mieszkańców Krakowa – o Meksyku opowiadano cuda. Podobno na teren baraków nie wkraczali nigdy przedstawiciele policji ani żadnych władz. W porównaniu z życiem w podkrakowskim Meksyku, stosunki panujące na Dzikim Zachodzie w czasach Buffalo-Billa były rzekomo zabawą w ogródku jordanowskim.(1)

Baraki Meksyku. (kadr Nowohuckiej Kroniki Filmowej)

W 4 murowanych i 38 drewnianych barakach mieszkało około 4 tys. osób.(2) Głównie brygady SP, których pracownicy nie byli związani silnymi zależnościami. Meksyk stał się miejscem, gdzie patologiczne zachowania spotykano na co dzień. Patologia nasilała się aż do tego stopnia, że mieszkańcy po powrocie nie zdejmowali swoich ubrań w obawie przed kradzieżą.(2) Wszystkie pomieszczenia były bardzo przeludnione, a pijaństwo i złodziejstwo w tym miejscu nikogo nie zaskakiwało. Jeden z funkcjonariuszy wspomina, że jedynym sposobem na uspokojenie towarzystwa była seria z pepeszy w sufit.(3)

Meksyk. (kadr Nowohuckiej Kroniki Filmowej)

Kiedy kombinat rozpoczął działalność, z Meksyku zniknęły brygady SP, a baraki zamieszkali zwykli budowlańcy. Początkowa nazwa zaczęła zanikać i zastąpiło ją Osiedle Hoteli Robotniczych Państwowego Przedsiębiorstwa Budowy Huty im. Lenina w Nowej Hucie.(1) W 1962 r. osiedle liczyło 4 tys. mieszkańców, wyłącznie mężczyzn w wieku od 18 do 40 lat. Byli to głównie robotnicy sezonowi, w większości niewykwalifikowani pracownicy budowlani. Przyjeżdżali tu jesienią, po żniwach i kopaniu ziemniaków, a zostawali do wiosny. W maju oraz czerwcu osiedle pustoszało z powodu żniw. Obecnie w miejscu dawnego osiedla pozostał bar Meksyk.

Bar Meksyk.

Przeciętna stawka, za którą pracowali robotnicy wynosiła 1 500 zł, a wynagrodzenie w okresie wykończeń wielkich pieców dochodziło nawet do 5 000 zł. Młodzież wydawała zarobione pieniądze na nowe buty czy odzież. Starsze osoby odkładały każdą wypłatę, by po powrocie na wieś zaoszczędzony kapitał przeznaczyć na rozwój gospodarki. Próba ukulturalniania mieszkańców Meksyku była trudnym wyzwaniem. Kiedy powstał amatorski teatr robotniczy Nurt, w trakcie przedstawień junacy krzyczeli z widowni do aktorów:

B. Seidler, Tamten czas, który minął, „Życie Literackie”, 1979 r.
Wykształcenie mieszkańców wciąż nie sięgało więc najwyższego poziomu, a teatry musiały jeszcze długo zaczekać, zanim na widowni zasiadła publiczność zainteresowana sztuką. Sprawę dodatkowo utrudniała przelotowość osiedla, większość osób po kilku miesiącach systematycznej pracy powracała do swoich rodzinnych miejscowości, a ich miejsce zastępowali kolejni przyjezdni. Dlaczego zaszczepianie kultury mieszkańcom Meksyku nie było łatwe, wyjaśniał również Jerzy Lohmann w jednym ze swoich reportaży:

J. Lohmann, Kaszanka i Renoir w Meksyku, „Kierunki”, 1962 r.
Ponadto w czasie poprzedzającym zakończenie budowy istotnego elementu kombinatu, robotnicy pracowali w nieregularnych godzinach, co komplikowało organizację cyklicznych wydarzeń. Jednym z ciekawszych kulturalnych epizodów był konkurs Co wiesz o sztuce zorganizowany przez Marię i Janusza Boguckich w Domu Kultury Budowlanych, który został utworzony w jednej sali drewnianego baraku robotników w Pleszowie.

Dom Kultury Budowlanych.
Przesiadujący w nim młodzi mężczyźni o zdecydowanie wiejskim typie, byli głównie zajęci czytaniem prasy. Zdarzyły się tutaj też dwie ciekawostki:

J. Lohmann, Kaszanka i Renoir w Meksyku, „Kierunki”, 1962 r.
J. Lohmann, Kaszanka i Renoir w Meksyku, „Kierunki”, 1962 r.
Hotele robotnicze były miejscem, gdzie przez pierwsze kilka tygodni robotnicy podejmowali decyzję o pozostaniu w Nowej Hucie lub powrocie na wieś. Uczyli się tutaj podstawowych zasad współistnienia w mieście. Był to swojego rodzaju przedsionek, mający przygotować ich do stworzenia dobrze funkcjonującego społeczeństwa. Początki były trudne, ale cóż, w końcu Nowej Huty nie wybudowały krasnoludki.

Źródła:
1. J. Lohmann, Kaszanka i Renoir w Meksyku, „Kierunki”, 1962
2. Nowohucka Kronika Filmowa wyd. 125
3. J. Sidorowicz, P. Hamarnik, Centrum Krakowa dla odważnych, "Gazeta Wyborcza"


Zdjęcia:
Baraki Meksyku to kadry Nowohuckiej Kroniki Filmowej.
Dom Kultury Budowlanych pochodzi ze strony.
Bar Meksyk – materiały własne.