Przejdź do głównej zawartości

Nowohucki Meksyk

Pisałam jakiś czas temu o tym, skąd wziął się negatywny stereotyp Nowej Huty. Złośliwi mogliby powiedzieć, że wystarczy przejść się po starej części Huty po zmroku i odpowiedź sama nas znajdzie. W dzisiejszym tekście chciałabym cofnąć się do początków budowy tej dzielnicy i trochę przybliżyć nowohuckie osiedle Meksyk, określane jako jedno z najbardziej niebezpiecznych miejsc tamtych czasów. 

W latach 50. Nowa Huta była nazywana Gigantem i nie cieszyła się dobrą opinią wśród mieszkańców Krakowa – o Meksyku opowiadano cuda. Podobno na teren baraków nie wkraczali nigdy przedstawiciele policji ani żadnych władz. W porównaniu z życiem w podkrakowskim Meksyku, stosunki panujące na Dzikim Zachodzie w czasach Buffalo-Billa były rzekomo zabawą w ogródku jordanowskim.(1)

Baraki Meksyku. (kadr Nowohuckiej Kroniki Filmowej)

W 4 murowanych i 38 drewnianych barakach mieszkało około 4 tys. osób.(2) Głównie brygady SP, których pracownicy nie byli związani silnymi zależnościami. Meksyk stał się miejscem, gdzie patologiczne zachowania spotykano na co dzień. Patologia nasilała się aż do tego stopnia, że mieszkańcy po powrocie nie zdejmowali swoich ubrań w obawie przed kradzieżą.(2) Wszystkie pomieszczenia były bardzo przeludnione, a pijaństwo i złodziejstwo w tym miejscu nikogo nie zaskakiwało. Jeden z funkcjonariuszy wspomina, że jedynym sposobem na uspokojenie towarzystwa była seria z pepeszy w sufit.(3)

Meksyk. (kadr Nowohuckiej Kroniki Filmowej)

Kiedy kombinat rozpoczął działalność, z Meksyku zniknęły brygady SP, a baraki zamieszkali zwykli budowlańcy. Początkowa nazwa zaczęła zanikać i zastąpiło ją Osiedle Hoteli Robotniczych Państwowego Przedsiębiorstwa Budowy Huty im. Lenina w Nowej Hucie.(1) W 1962 r. osiedle liczyło 4 tys. mieszkańców, wyłącznie mężczyzn w wieku od 18 do 40 lat. Byli to głównie robotnicy sezonowi, w większości niewykwalifikowani pracownicy budowlani. Przyjeżdżali tu jesienią, po żniwach i kopaniu ziemniaków, a zostawali do wiosny. W maju oraz czerwcu osiedle pustoszało z powodu żniw. Obecnie w miejscu dawnego osiedla pozostał bar Meksyk.

Bar Meksyk.

Przeciętna stawka, za którą pracowali robotnicy wynosiła 1 500 zł, a wynagrodzenie w okresie wykończeń wielkich pieców dochodziło nawet do 5 000 zł. Młodzież wydawała zarobione pieniądze na nowe buty czy odzież. Starsze osoby odkładały każdą wypłatę, by po powrocie na wieś zaoszczędzony kapitał przeznaczyć na rozwój gospodarki. Próba ukulturalniania mieszkańców Meksyku była trudnym wyzwaniem. Kiedy powstał amatorski teatr robotniczy Nurt, w trakcie przedstawień junacy krzyczeli z widowni do aktorów:

B. Seidler, Tamten czas, który minął, „Życie Literackie”, 1979 r.
Wykształcenie mieszkańców wciąż nie sięgało więc najwyższego poziomu, a teatry musiały jeszcze długo zaczekać, zanim na widowni zasiadła publiczność zainteresowana sztuką. Sprawę dodatkowo utrudniała przelotowość osiedla, większość osób po kilku miesiącach systematycznej pracy powracała do swoich rodzinnych miejscowości, a ich miejsce zastępowali kolejni przyjezdni. Dlaczego zaszczepianie kultury mieszkańcom Meksyku nie było łatwe, wyjaśniał również Jerzy Lohmann w jednym ze swoich reportaży:

J. Lohmann, Kaszanka i Renoir w Meksyku, „Kierunki”, 1962 r.
Ponadto w czasie poprzedzającym zakończenie budowy istotnego elementu kombinatu, robotnicy pracowali w nieregularnych godzinach, co komplikowało organizację cyklicznych wydarzeń. Jednym z ciekawszych kulturalnych epizodów był konkurs Co wiesz o sztuce zorganizowany przez Marię i Janusza Boguckich w Domu Kultury Budowlanych, który został utworzony w jednej sali drewnianego baraku robotników w Pleszowie.

Dom Kultury Budowlanych.
Przesiadujący w nim młodzi mężczyźni o zdecydowanie wiejskim typie, byli głównie zajęci czytaniem prasy. Zdarzyły się tutaj też dwie ciekawostki:

J. Lohmann, Kaszanka i Renoir w Meksyku, „Kierunki”, 1962 r.
J. Lohmann, Kaszanka i Renoir w Meksyku, „Kierunki”, 1962 r.
Hotele robotnicze były miejscem, gdzie przez pierwsze kilka tygodni robotnicy podejmowali decyzję o pozostaniu w Nowej Hucie lub powrocie na wieś. Uczyli się tutaj podstawowych zasad współistnienia w mieście. Był to swojego rodzaju przedsionek, mający przygotować ich do stworzenia dobrze funkcjonującego społeczeństwa. Początki były trudne, ale cóż, w końcu Nowej Huty nie wybudowały krasnoludki.

Źródła:
1. J. Lohmann, Kaszanka i Renoir w Meksyku, „Kierunki”, 1962
2. Nowohucka Kronika Filmowa wyd. 125
3. J. Sidorowicz, P. Hamarnik, Centrum Krakowa dla odważnych, "Gazeta Wyborcza"


Zdjęcia:
Baraki Meksyku to kadry Nowohuckiej Kroniki Filmowej.
Dom Kultury Budowlanych pochodzi ze strony.
Bar Meksyk – materiały własne.

Popularne posty z tego bloga

Nóż wiszący w Sukiennicach

Kraków ma w sobie pamięć książek przykurzonych historią. Dzisiaj zetrzemy kurz z jednej z krakowskich legend, której nikłe echo można nadal usłyszeć (czy też dostrzec) w bocznym przejściu Sukiennic. Jeśli jesteście na Rynku, a spieszycie się na przystanek pod Bagatelą, albo wręcz odwrotnie – z ulicy Szewskiej chcecie dotrzeć pod Empik, żeby skrócić sobie drogę, przechodzicie zazwyczaj środkowym przejściem w Sukiennicach. Podnieście głowę do góry, a po prawej stronie w pierwszym przejściu (idąc od Empiku) zobaczycie przywieszony do sufitu żelazny nóż.

Skąd się tu wziął? Są trzy wytłumaczenia. Pierwsze, niezbyt emocjonujące, mówi o tym, że nóż był prawdopodobnie szpachlą, którą w urzędowej miarce wyrównywano towary sypkie np. kaszę lub mąkę.(5) Druga historia, nieco ciekawsza, łączy się ze znaną legendą o dwóch braciach budujących kościół Mariacki. Legenda mówi, że za czasów panowania Bolesława Wstydliwego (1243 – 1279 r.) postanowiono do korpusu kościoła dobudować dwie wieże. Mieli z…

Widok na Kraków z innej perspektywy

Kraków pojawiał się w wielu filmowych produkcjach. Wystarczy wspomnieć przykładowo Boże skrawki, do których robiono zdjęcia na krakowskim Zakrzówku, Anioła w Krakowie czy Listę Schindlera. Dzisiaj chciałabym pokazać, gdzie warto się wybrać, żeby zobaczyć Kraków z nieco innej perspektywy. Osobom, które widziały film Vinci, na pewno to miejsce wyda się znajome. Chodzi o balkon przylegający do mieszkania głównego bohatera Szerszenia, w którego wcielił się Borys Szyc.


Nie wiem, na ile to miejsce jest znane, ale stwierdziłam, że być może nie wszyscy o nim słyszeli. Balkon, z którego rozciąga się malownicza panorama na Kraków jest tak naprawdę tarasem restauracji U Romana, która znajduje się przy ul. Św. Tomasza 43. Restauracja mieści się w budynku Akademii Muzycznej i można do niej wejść w dowolnym dniu tygodnia. Taras czynny jest od poniedziałku do piątku od godz. 9-17, a osoby zapracowane mogą odwiedzić to miejsce w sobotę od godz. 9-15. Po wejściu do środka, należy wjechać windą na ost…

Krótka historia kości smoka wawelskiego

Ostatnio wszystkie media wieszczą apokalipsę. Ludzie drżą przed czarnym papieżem, a u Rosjan od uderzenia meteorytu zadrżała ziemia. Skoro wszyscy przewidują koniec świata, warto sprawdzić, jak ma się krakowski symbol, który też może mieć wpływ na wcześniejsze nadejście Sądu Ostatecznego. W tym celu należy udać się na Wawel.
Przy zachodnim wejściu do katedry wawelskiej wiszą kości, przez niektórych uznawane za szczątki smoka wawelskiego. Istnieje także legenda, mówiąca o tym, że kiedy kości spadną z łańcucha, nastąpi koniec świata. Można powiedzieć, że konserwator ma większą władzę niż historyczni rezydenci Wawelu. Kości wiszą tutaj od wczesnego średniowiecza (materiały źródłowe milczą na temat dokładnej daty).(1) Zostały najprawdopodobniej znalezione w Wiśle, obmyte z piachu i zawieszone jako talizman odstraszający siły nieczyste. Zgodnie ze średniowiecznymi przesądami miały chronić sferę sacrum wokół kościoła oraz odstraszać zło.



Uczeni, którzy żyli kilka wieków przed nami, nie def…