Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z 2013

Blizny Kazimierza

W zaułkach Kazimierza tkwi klimat minionego czasu. Stare kamienice mieszczą w sobie zarówno przytulne kawiarnie, jak i pogrążone w popołudniowej drzemce, pulsujące nocnym życiem knajpy. Zgubić się tu to żaden problem. Plątanina uliczek oferuje każdemu niepowtarzalną możliwość zaszycia się we własnych myślach. Ale w przypadku tej dzielnicy, warto też uważnie się rozglądać. Wiele miejsc oferuje swoją ciekawą historię. Zachęcam Was do odszukania blizn Kazimierza.

W niektórych futrynach lub murach na Kazimierzu znajdują się podłużne wgłębienia. Bardzo dobrze widać to na przykładzie kamienic przy ul. Szerokiej czy Mostowej.

Czym są te ślady? To pozostałości po mezuzach, które znajdowały się tu przed wojną. Mezuza to niewielki fragment zwiniętego pergaminu z zapisanym fragmentem Tory i umieszczony w podłużnym pojemniku. Mezuza znajduje się przy wejściu do żydowskiego domu i ma przypominać jego mieszkańcom o ciągłej obecności Boga. Szklane, drewniane lub metalowe pudełeczko mocuje się po pr…

Skarb z ulicy Kanoniczej

W okolicach krakowskiego Rynku prawie każda ulica jest z czegoś znana lub ma swoją drobną tajemnicę. Wszyscy wiedzą, że na Brackiej pada deszcz, ale prawdopodobnie nie wszyscy słyszeli, co skrywała ulica Kanonicza. Kilkanaście lat temu w jednej z kamienic na tej ulicy odkryto prawdziwy skarb. Choć nie lśnił blaskiem złota, jego wartość mogłaby spokojnie przewyższyć wartość piramidy ze złotych sztabek.
Krakowskie odkrycie wzbudziło ogromną sensację. 8 maja 1979 r.(4) w podziemiach kamienicy przy ul. Kanoniczej 13 znaleziono zbutwiałe fragmenty skrzyni. Na moment cały archeologiczny świat wstrzymał oddech. Co znajdowało się w środku?

Oczywiście skarb. I to nie byle jaki, bo wiele wskazywało na to, że natrafiono na skarbiec książęcy pochodzący z IX w.(2)  W zniszczonej skrzyni odnaleziono stare płacidła, które były używane zanim pojawiły się monety w znanej nam formie. Skarb liczył 4212 żelaznych sztabek podobnych do siekierek. Wszystkie miały długość od 27 do 41 cm, a łączna waga wyno…

Jak w Krakowie udowodniono, że Ziemia się kręci

Waży 25 kg, ma 46,5 m długości i częste wahania. Tak w skrócie można opisać przyrząd, który znajduje się w krakowskim kościele św. św. Piotra i Pawła. W każdy czwartek możecie zobaczyć, jak żelazna logika z gracją wtapia się w kościelny mistycyzm. Co tydzień u Piotra i Pawła odbywają się pokazy wahadła Foucaulta.
Wahadło Foucaulta (czyt. Fukota(4)) jest dowodem na ruch obrotowy Ziemi. Po raz pierwszy jego działanie zostało zademonstrowane w paryskim Obserwatorium w 1851 r. Bernard Léon Foucault (chciał zostać lekarzem, ale podobno mdlał na widok krwi)(5), zachęcał do przyjścia znajomych naukowców słowami: Przybądźcie i zobaczcie, jak kręci się Ziemia! Pokaz spodobał się na tyle, że książę Louis Napoleon Bonaparte poprosił Foucaulta o zademonstrowanie wahadła większej publiczności.(1) Pierwszy publiczny pokaz odbył się w paryskim Panteonie, wywołując ogromne poruszenie w mieście i zapoczątkowując podobne eksperymenty na całym świecie.(1)

Po upływie prawie 100 lat wahadło Foucaulta miał…

Dzwonki za konających w Krakowie

W dawnym Krakowie sfera sacrum przenikała wiele dziedzin życia. Śmierć towarzyszyła mieszkańcom miasta praktycznie na każdym kroku i wiele miejsc, czasami w niezbyt subtelny sposób, przypominało o tym, że kostucha może czaić się za rogiem.
W tamtych czasach nikogo nie raziło to, że z okien domów przy Rynku Głównym rozciągał się widok na cmentarz koło kościoła Mariackiego (zresztą cmentarze znajdowały się praktycznie przy każdym kościele). To miejsce było jednym z najchętniej odwiedzanych w średniowiecznym Krakowie.(1) Oprócz głośnych rozmów i cichych modlitw, w miejski gwar Rynku bardzo często wtapiał się również dźwięk kościelnych dzwonów.

W średniowiecznym Krakowie dźwięk dzwonów kościelnych był znakiem rozpoczęcia określonych czynności lub uroczystości. Dzwony pełniły także pewnego rodzaju funkcję informacyjną – dawały znać o nadchodzącej nawałnicy, ostrzegały przez pożarem lub rozpoczynały pogrzeb. W dzwon zawsze uderzał kościelny, nawet w przypadku choroby nie mógł zostać zastą…

Wymiana paliwa za "paliwo" w czasie II wojny światowej

Pojemność 300 litrów, wygląd gigantycznej larwy i przyczyna paniki wśród ludności. Tak w skrócie można opisać aluminiowy zbiornik na paliwo, który przyczepiany był do niektórych  niemieckich samolotów w czasie II wojny światowej. Mógł być on podwieszany m.in. pod kadłubem myśliwca Messerschmitt Bf 109, albo pod skrzydłami w samolotach Junkers Ju 87.
Dlaczego pojemnik paliwa miał wywoływać panikę? Zbiorniki na materiały pędne bardzo często przypominały bomby. W celu umożliwienia mieszkańcom odróżnienia zbiorników od materiałów wybuchowych, umieszczono na nich specjalne napisy: UWAGA! Zbiornik materiałów pędnych! Zgłosić natychmiast na najbliższym posterunku policji lub w koszarach lotniczych! To nie jest bomba! 



Do ludności polskiej i niemieckiej w Generalnym Gubernatorstwie wystosowano specjalne ulotki, w których instruowano, co należy zrobić po znalezieniu takiego zbiornika. Przede wszystkim znalazca powinien udać się na najbliższy posterunek policji lub miejsce, w którym znajdują s…

Narodziny diabła w Krakowie

Mimo że Kraków nazywany jest miastem stu kościołów, nie udało mu się ustrzec przed siłami nieczystymi. Jak wiadomo, diabeł jest przekornym stworzeniem i nie interesują go obowiązujące konwenanse. W Krakowie szatan przyszedł na świat nawet dwukrotnie – w 1544 r. oraz w 1920 r. A przynajmniej tak głosiła plotka, która rozniosła się po mieście.

Warto na początku przyjrzeć się diabłu urodzonemu w 1544 r. Był to pierwszy przypadek narodzin przedstawiciela sił nieczystych odnotowany w grodzie Kraka. Gabriel Rzączyński w swojej książce w bardzo plastyczny i obrazowy sposób przedstawia diabła jako arcystraszliwego potwora z błyszczącymi oczyma i podwiniętym ku górze ogonem półłokciowym.(1) Oryginalny zapis, niestety w języku łacińskim, znajduje się poniżej (dalej tłumaczenie):


Po tym wydarzeniu diabeł kazał długo czekać na swoje ponowne odwiedziny w Krakowie. W czerwcu 1920 r. miasto obiegła wiadomość, że w klinice ginekologicznej Uniwersytetu Jagiellońskiego, na ul. Kopernika 23, przyszedł …

Kotlet dla Lenina i wybuch w Nowej Hucie

Większość szkół może pochwalić się patronem, którego światłe idee przyświecają zarówno nauczycielom, jak i uczniom. Co ciekawe, jedna z dzielnic Krakowa również takiego patrona miała. Choć zdecydowanie nie był mile widziany i mieszkańcy spoglądali na niego dość niechętnym wzrokiem. Mowa o Nowej Hucie, której patron (można go chyba określić patronem wagi ciężkiej), nie był przez mieszkańców Huty traktowany życzliwie. 28 kwietnia 1973 r. w Alei Róż stanął 174-tonowy pomnik Lenina.(3)

Dlaczego wodza rewolucji nie przyjęto z otwartymi ramionami? Poza rozbieżnościami ideowymi, był też inny, istotny powód. Jak mówi historyk Maciej Miezian: Lenin nie spodobał się dlatego, że zabrano wszystkim pracownikom z Kombinatu trzymiesięczne premie i pensje „trzynastki” i ogłoszono, że dobrowolnie podarowali je na wybudowanie pomnika ukochanego wodza.(2) Cóż, już wtedy można było mieć pewność, że Lenin nie będzie miał okazji zapoznać się z naszą polską gościnnością.

Z Leninem walczono na różne sposoby…