Profil na Facebooku

niedziela, 9 grudnia 2012

Latarnie umarłych przeciw upiorom i strzygom

Jest już późno. Mróz trzaska pod butami, a Ty spieszysz się do domu, w którym można trochę się ogrzać. Wokoło ciemno tak, że ledwo widzisz swoje buty, a co dopiero drogę przed sobą. W końcu to  Kraków w XVI wieku, nie ma jeszcze żadnych lamp na drodze. Trochę dziś pochmurno, więc gwiazd nie widać zupełnie. Księżyc też jakby na złość, schował się za chmurami.

Po prawej stronie w tych egipskich ciemnościach, mniej więcej przy ulicy św. Gertrudy i św. Sebastiana, migocze jakieś światło. Ale dobrze pamiętasz, jak ostrzegano Cię, żeby nie iść w tym kierunku. To światło latarni umarłych, która daje znak podróżnym, że te rejony nie są zbyt gościnne dla żywych osób. 

Między murami obronnymi na odcinku ul. Dominikańskiej w kierunku Wawelu a płynącą nieopodal Wisłą (obecnie ul. Dietla) znajdowało się kiedyś całkiem duże jeziorko z wysepką pośrodku. Z powodu pierwszych nasileń zachorowań na kiłę w 1528 r. rajcy miejscy zdecydowali o umieszczeniu na tej wysepce szpitala dla chorych zakaźnie i wenerycznie.(3) 

W tych czasach brak skutecznych metod leczenia, które polegało głównie na izolowaniu chorych, bardzo utrudniał proces dochodzenia do zdrowia. Szpital na wysepce i drewniany kościółek obok zyskały św. Sebastiana jako patrona. Ówczesna latarnia umarłych, która ostrzegała przed tym miejscem od 1710 r., znajduje się teraz na Plantach przy ulicy św. Gertrudy i św. Sebastiana. Została przeniesiona tutaj spod dawnego drewnianego kościółka.(1) Mimo że minęło ponad trzysta lat, możemy dalej ją zobaczyć w tym samym miejscu – na Plantach za hotelem Royal.


Latarnia umarłych na Plantach za hotelem Royal.
Latarnie umarłych były budowane zazwyczaj z kamienia lub cegły. Wewnątrz u samej góry umieszczano kaganek będący źródłem światła. W późniejszych latach otwory zamurowywano, a latarnie zaczęły stawać się zwykłymi kapliczkami. Zazwyczaj znajdowały się obok cmentarzy czy szpitali, ale miały również spełniać inne funkcje. Przede wszystkim dawać poczucie bezpieczeństwa podróżnym przed upiorami, strzygami i demonami, które mogły czaić się w nieprzebranych, średniowiecznych ciemnościach. Światło miało pomagać zmarłym, odnaleźć powrotną drogę przed świtem i odstraszać śmierć szukającą nowych ofiar w czasie epidemii. Niektóre z nich pełniły też rolę drogowskazów jak np. latarnia w Parku Krakowskim.(2)

Latarnia umarłych w Parku Krakowskim od strony Placu Inwalidów.
Funkcję drogowskazu pełniła również latarnia znajdująca się przy ul. Kopernika 44, która oświetlała drogę do klasztoru Karmelitek.(2)

ul. Kopernika 44
Jeszcze jedna ostrzegawcza latarnia umarłych znajduje się na terenie kościoła św. Mikołaja przy ul. Kopernika 9. Została tutaj przeniesiona w 1871 r., wcześniej przestrzegała przed przekroczeniem granic szpitala dla trędowatych im. św. Walentego przy Placu Słowiańskim.(2) Obok znajdował się również cmentarz dla osób zmarłych w wyniku trądu. 

Kościół św. Mikołaja, ul. Kopernika 9.
Źródła:

1. K. Jakubowski, M. Miezian, K. Myślik, M. Sasadeusz Spacerownik Krakowski
2. A. Ruchałowski Latarnie umarłych w: Kraków
3. M. Rożek, ks. Jan Kracik Hultaje, złoczyńcy, wszetecznice w dawnym Krakowie
4. B.S. Latarnie umarłych w: Gazeta Rycerska
5. Wikipedia

Zdjęcia: materiały własne.