Przejdź do głównej zawartości

Krem Poli Negri i przedwojenne reklamy prezerwatyw

Jakiego kremu używała Pola Negri, jak reklamowano prezerwatywy w 1926 r., preparaty na jędrny biust oraz co powinny zrobić kobiety ze szpetnym owłosieniem? Na takie pytania odpowiadają przedwojenne reklamy, które przy okazji poszukiwania innych informacji, udało mi się znaleźć w krakowskich dziennikach. Kilkanaście reklam i mam nadzieję, że zaśmiejecie się jak szczupak w galarecie (cokolwiek to znaczy).      

Reklama tygodnika Wróble na dachu wydawanego przez Mariana Dąbrowskiego.
Reklamy produktów dla kobiet przedstawiały zazwyczaj nieco wstydliwe problemy, których teraz większość reklamodawców nie wymieniłaby aż tak bezpośrednio. Wychodzi na to, że przed wojną po Krakowie chodziły owłosione, przepocone kobiety z żółtymi zębami.

Reklama Antarinu na szpetne owłosienie z 1926 r.

Mimoza na wągry z zarodkami.

Kolynos dla pań z żółtymi zębami.

Pasta do zębów firmy Angelus.
Preparat Odorono przeciw nadmiernej potliwości.
Krem używany przez Polę Negri – Śnieg Tatrzański.
Pojawiają się też reklamy dla kobiet nie do końca zadowolonych ze swoich kształtów.



Firmy, które zamieszczały reklamy w dziennikach nie zapomniały też o mężczyznach. Dość często pojawiały się reklamy prezerwatyw i środków zapobiegających chorobom wenerycznym.

Ultra chroniące od najgorszych plag ludzkości.
Reklama prezerwatyw Olla z 1926 r.
Prezerwatywy z perfumerii S. Federa, 1931 r.
Prezerwatywy Primeros. Już w 1926 r. dyskrecja była istotna.



Jasne jak na dłoni, czyli reklamy preparatu Veto, który miał chronić mężczyzn od zakażeń i chorób wenerycznych. Rok 1933.

Reklama preparatu Veto z 1933 r.

Ale ponieważ nie samą chorobą weneryczną człowiek wtedy żył, w gazetach można było też znaleźć reklamy czegoś na odstresowanie, na przykład piwa.

Piwo Cieszyńskie.

Trochę roszczeniowa postawa, ale to w końcu 1926 r.
I na koniec reklama, której dosadność mnie urzekła:

Reklama drożdży z 1940 r.

Popularne posty z tego bloga

Nóż wiszący w Sukiennicach

Kraków ma w sobie pamięć książek przykurzonych historią. Dzisiaj zetrzemy kurz z jednej z krakowskich legend, której nikłe echo można nadal usłyszeć (czy też dostrzec) w bocznym przejściu Sukiennic. Jeśli jesteście na Rynku, a spieszycie się na przystanek pod Bagatelą, albo wręcz odwrotnie – z ulicy Szewskiej chcecie dotrzeć pod Empik, żeby skrócić sobie drogę, przechodzicie zazwyczaj środkowym przejściem w Sukiennicach. Podnieście głowę do góry, a po prawej stronie w pierwszym przejściu (idąc od Empiku) zobaczycie przywieszony do sufitu żelazny nóż.

Skąd się tu wziął? Są trzy wytłumaczenia. Pierwsze, niezbyt emocjonujące, mówi o tym, że nóż był prawdopodobnie szpachlą, którą w urzędowej miarce wyrównywano towary sypkie np. kaszę lub mąkę.(5) Druga historia, nieco ciekawsza, łączy się ze znaną legendą o dwóch braciach budujących kościół Mariacki. Legenda mówi, że za czasów panowania Bolesława Wstydliwego (1243 – 1279 r.) postanowiono do korpusu kościoła dobudować dwie wieże. Mieli z…

Widok na Kraków z innej perspektywy

Kraków pojawiał się w wielu filmowych produkcjach. Wystarczy wspomnieć przykładowo Boże skrawki, do których robiono zdjęcia na krakowskim Zakrzówku, Anioła w Krakowie czy Listę Schindlera. Dzisiaj chciałabym pokazać, gdzie warto się wybrać, żeby zobaczyć Kraków z nieco innej perspektywy. Osobom, które widziały film Vinci, na pewno to miejsce wyda się znajome. Chodzi o balkon przylegający do mieszkania głównego bohatera Szerszenia, w którego wcielił się Borys Szyc.


Nie wiem, na ile to miejsce jest znane, ale stwierdziłam, że być może nie wszyscy o nim słyszeli. Balkon, z którego rozciąga się malownicza panorama na Kraków jest tak naprawdę tarasem restauracji U Romana, która znajduje się przy ul. Św. Tomasza 43. Restauracja mieści się w budynku Akademii Muzycznej i można do niej wejść w dowolnym dniu tygodnia. Taras czynny jest od poniedziałku do piątku od godz. 9-17, a osoby zapracowane mogą odwiedzić to miejsce w sobotę od godz. 9-15. Po wejściu do środka, należy wjechać windą na ost…

Krótka historia kości smoka wawelskiego

Ostatnio wszystkie media wieszczą apokalipsę. Ludzie drżą przed czarnym papieżem, a u Rosjan od uderzenia meteorytu zadrżała ziemia. Skoro wszyscy przewidują koniec świata, warto sprawdzić, jak ma się krakowski symbol, który też może mieć wpływ na wcześniejsze nadejście Sądu Ostatecznego. W tym celu należy udać się na Wawel.
Przy zachodnim wejściu do katedry wawelskiej wiszą kości, przez niektórych uznawane za szczątki smoka wawelskiego. Istnieje także legenda, mówiąca o tym, że kiedy kości spadną z łańcucha, nastąpi koniec świata. Można powiedzieć, że konserwator ma większą władzę niż historyczni rezydenci Wawelu. Kości wiszą tutaj od wczesnego średniowiecza (materiały źródłowe milczą na temat dokładnej daty).(1) Zostały najprawdopodobniej znalezione w Wiśle, obmyte z piachu i zawieszone jako talizman odstraszający siły nieczyste. Zgodnie ze średniowiecznymi przesądami miały chronić sferę sacrum wokół kościoła oraz odstraszać zło.



Uczeni, którzy żyli kilka wieków przed nami, nie def…