Przejdź do głównej zawartości

Skąd wziął się negatywny obraz Nowej Huty?

Nowa Huta jest osobliwą dzielnicą, nie tylko ze względu na nietypowe okoliczności powstania czy swoją historię. Kraków ma w sobie pamięć książek, a Nowa Huta pamięć ludzi, którzy ją tworzyli. Budowana od podstaw, była swojego rodzaju manifestem, próbą stworzenia idealnego miasta. Ta kreacja rzeczywistości ma w sobie utopijną niedojrzałość – jest obrazem dążenia do wspólnego dobra i równocześnie obnażeniem wszelkich systemowych niedoskonałości.

Nowa Huta pełna kontrastów i sprzeczności musiała zmierzyć się z narzuconą jej wizją perfekcyjnej przyszłości. W trakcie procesu kształtowania własnej tożsamości najmłodsza dzielnica Krakowa fascynowała i intrygowała. Miejska przestrzeń powoli zapełniała się treścią ludzkich historii – dramatów i zwycięstw. Do tej pory w społeczeństwie funkcjonują liczne stereotypy na temat tej dzielnicy. W dzisiejszym tekście spróbuję przybliżyć źródło tych uprzedzeń.

Zdjęcie pochodzi z wystawy „Nowa Huta - najmłodsza siostra Krakowa”.

Mieszkańcy ubogich regionów w całej Polsce, przyjeżdżali do Nowej Huty zwabieni obietnicą lepszego jutra. Na miejscu często jednak okazywało się, że miastu daleko do sielankowości przedstawianej w propagandowych hasłach. Główną przyczyną spontanicznej migracji była chęć poprawy warunków życia, ale jako inne czynniki podaje się także chęć zerwania z rodzinnym środowiskiem oraz problematyczną sytuację prawną.

Duża rotacja ludności dodatkowo uniemożliwiała lepszą integrację mieszkańców, co przyczyniało się do problemów w powstawaniu więzi społecznych. Ludzie byli dla siebie obcy, nie znali się. Migracja mieszkańców sprawiała, że Nowa Huta nie była traktowana jak swoje miejsce, a obcy teren, z którym nie należy się identyfikować.

Według danych z 1954 r. około 35% mieszkańców przybyłych do Nowej Huty miało na swoim koncie prawomocne wyroki sądowe.(1) Miejscami o znacznie nasilonej patologii były przede wszystkim hotele robotnicze zamieszkiwane przez tysiące młodych ludzi. Kontrole tych prowizorycznych budynków mieszkalnych wykazały, że nie przestrzegano w nich podstawowych zasad higieny.(2)

Brakowało pralni i suszarni, na każdy korytarz przypadała tylko jedna kuchnia, co wiązało się z problemami w przygotowaniu posiłków. Mieszkańcy korzystali więc z własnych kuchenek elektrycznych, powodując tym samym przeciążenia sieci. Pościel wymieniano raz na kilka miesięcy, nie przestrzegano regulaminowych dwóch tygodni. Jeszcze rzadziej wymieniano słomę w siennikach, co doprowadzało do zarobaczenia pomieszczeń oraz wszawicy wśród mieszkańców.

Kolejną problematyczną kwestią był podział hoteli robotniczych na męskie i żeńskie. Mimo usytuowania tych drugich w pobliżu posterunków Milicji Obywatelskiej, często dochodziło do incydentów, w czasie których mężczyźni próbowali większymi grupami dostać się do hoteli kobiecych.(2)

Bezwzględna separacja płci obowiązywała także małżeństwa, które zmuszone były przez wiele lat zamieszkiwać w oddzielnych pokojach hotelowych. Komisja badająca w październiku 1955 r. sytuację w Nowej Hucie stwierdziła jaskrawe naruszenia moralności: Jest wiele faktów, że mężowie przychodzą odwiedzać swoje żony w hotelu, gdzie najintymniejsze współżycie odbywa się na oczach dzieci i współmieszkanek.(2) Brak poszanowania norm etycznych w hotelach robotniczych, przejawiał się także w powszechnym występowaniu zjawiska prostytucji.



Równie złe warunki panowały w stołówkach pracowniczych. Na porządku dziennym zdarzały się kradzieże sztućców i talerzy. Wydawanie posiłków utrudniały ogromne kolejki, w których ludzie ustawiali się po odbiór przysługujących im porcji. W wyjątkowo niekorzystnym świetle zostały przedstawione stołówki w Czyżynach w raporcie z 1950 r. przygotowanym przez ZMP: Brud i smród, które powoduje stojąca woda na podłodze w jadalni powstała na skutek pęknięcia rur i podskórnej wody nie uprzątana przez nikogo oraz istniejące różne komórki, które są używane jako ubikacje, powoduje to, że ochotnicy z brygad wolą jeść na zewnątrz budynku niż w jadalni.(2)  Pojawiały się także liczne głosy protestu okolicznych rolników, którzy narzekali na częste kradzieże owoców ze swoich sadów. Zjawiskiem powszechnym były nie tylko drobne kradzieże przedmiotów z hoteli robotniczych, ale także te duże, dokonywane w przedsiębiorstwach i kombinacie. 

Mimo tak negatywnego stanu rzeczy, media przedstawiały Nową Hutę w bardzo pozytywnym świetle. Ryszard Kapuściński w wieku osiemnastu lat był w Nowej Hucie razem z Wiktorem Woroszylskim, który odczytywał robotnikom swoje wiersze. To doświadczenie zaowocowało tekstem Poemat o Nowej Hucie napisanym przez Kapuścińskiego i opublikowanym w 1950 r. na łamach tygodnika Nowa Kultura. Tutaj zachwyt młodego reportera miesza się z fascynacją i podziwem dla rozmachu nowego przedsięwzięcia. Dlatego pięć lat później Kapuściński ponownie wybiera się do Nowej Huty, by odeprzeć zarzuty Adama Ważyka w Poemacie dla dorosłych. Przyjeżdża tu razem z Remigiuszem Szczęsnowiczem zajmującym się trudną młodzieżą w warszawskim domu kultury, który po latach wyznał, że w Hucie mówiono wtedy o noworodkach znajdowanych w dołach z wapnem.(3)

fot. Muzeum Historyczne Miasta Krakowa
W 1955 r. powstaje głośny tekst To też jest prawda o Nowej Hucie. Na publikację tego reportażu nie chce zgodzić się redaktor naczelna Sztandaru Młodych – Irena Tarłowska, jest przekonana, że cenzura nie zgodzi się na wydrukowanie tak krytycznego tekstu. Kolegium redakcyjne składające się z pozostałych dziennikarzy Sztandaru nalega na umieszczenie reportażu w najnowszym numerze gazety. Ryszard Kapuściński udaje się z tekstem do swojego znajomego – cenzora Mieczysława Adamczyka i przekonuje go takimi słowami: Jak mi zatrzymasz ten artykuł, do końca życia nie podam ci ręki.(3) Adamczyk zgadza się na publikację. Tarłowska resztkami instynktu samozachowawczego powstrzymuje młodszych kolegów przed postawieniem artykułu na pierwszej stronie – ląduje na drugiej, 30 września 1955 roku. Jest to pierwszy głośny artykuł Kapuścińskiego.(3) 

Publikacja doprowadziła do ogromnego niezadowolenia rządzących, ale równocześnie autor osiągnął swój cel, gdyż zmianie uległa ówczesna dyrekcja kombinatu.  Kapuścińskiego odznaczono Złotym Krzyżem Zasługi, jednak ta nagroda miała podwójne znaczenie. Z jednej strony – doceniono talent młodego dziennikarza, z drugiej natomiast – władza obawiała się nadmiernej spostrzegawczości Kapuścińskiego i jego wyczulenia na sprawy społeczne, dlatego w 1956 r. zaproponowano mu etat korespondenta zagranicznego i tym samym odsunięto go jak najdalej od spraw Polski.(4)

fot. Jacek Boroń (więcej zdjęć autora na blogu www.czar-fotografii.blogspot.com)
 W obrazie Huty, w jej wnętrzu są sprawy niepokojące i złe. Dużo jest tych spraw. Przyglądasz się im, zagłębiasz, dociekasz i oto gromadzi się sprzeciw. Wołasz: przypatrzcie się uważniej Nowej Hucie, uważniej! To będzie pouczająca lekcja. Krzywd, draństwa, bezduszności, zakłamania. Ludzi pozostawionych samych sobie, ran przez nikogo nie leczonych. Taką Hutę także ujrzysz.(5) - Te słowa mają ogromny wydźwięk, są czymś nietypowym, ponieważ wcześniej nikt nie zdecydował się na tak radykalny osąd.

Ludzie byli karmieni hasłami propagandowymi i postrzegali nową dzielnicę Krakowa jako miejsce idealne, służące realizacji własnych marzeń. Nie było w nim miejsca na to, co opisuje w swoim reportażu Ryszard Kapuściński – czternastoletnią dziewczynkę, która zaraża chorobą weneryczną ośmiu chłopców (Kiedy z nią mówiliśmy, opowiadała o swoich wyczynach tak wulgarnie, że się zbierało na wymioty), matkę pozostawioną z niemowlęciem na deskach baraku z powodu braku zaświadczenia o pracy, małżeństw pozbawionych mieszkań.(5) 

Po latach milczenia Nowej Hucie zostaje zwrócona jej prawdziwa tożsamość, która porusza emocje jak struny. Kapuściński z rozmysłem oszpeca portret wyidealizowanej dzielnicy, by dyskretnie zaszyć się w podszewkę naszych wątpliwości. Nowa Huta widziana oczami autora jest żywa do granic możliwości, trzeba uważać, aby nie sparzyć się o hutniczy piec. Robotnicy siedzą w hotelach, nie czytają, bo nie są przyzwyczajeni, nie stać ich na alkohol, nie mają gdzie spędzać wolnego czasu, gdyż brakuje ośrodków kultury.

Znajdują się tutaj tylko dwa małe kina, puste świetlice, nie ma basenu ani boisk: Dla władzy człowiek jest tylko nieznaczącym elementem ogromnej machiny, która musi działać, by produkować i przynosić zysk. Wykształciliśmy normy moralności socjalistycznej w pracy. To wielka nasza zdobycz. Cóż jednak czynimy, żeby wykształcić takie normy poza pracą? Kogo ów chłopak obchodzi poza pracą? […] Przyszli ze wsi, przynieśli opłotkową moralność, która tu przestała obowiązywać. Ale nie daliśmy im wychowawcy, surowej opinii kolektywu, żywej ludzkiej tradycji.(5)

Źródła:
1. T. Goban-Klas, Młodzi robotnicy Nowej Huty jako odbiorcy i współtwórcy kultury.
2. D. Jarosz, Główne problemy społecznej Nowej Huty w I połowie lat pięćdziesiątych z perspektywy warszawskiego centrum władzy, w: Dziedzictwo kulturowe Nowej Huty w rozwoju obszaru strategicznego Kraków-wschód.
3.  A. Domosławski, Kapuściński non-fiction, Warszawa 2010, s.  116 - 120
4.  K. Wolny-Zmorzyński, O twórczości Ryszarda Kapuścińskiego. Próba interpretacji.
5. R. Kapuściński, To też jest prawda o Nowej Hucie.

Popularne posty z tego bloga

Nóż wiszący w Sukiennicach

Kraków ma w sobie pamięć książek przykurzonych historią. Dzisiaj zetrzemy kurz z jednej z krakowskich legend, której nikłe echo można nadal usłyszeć (czy też dostrzec) w bocznym przejściu Sukiennic. Jeśli jesteście na Rynku, a spieszycie się na przystanek pod Bagatelą, albo wręcz odwrotnie – z ulicy Szewskiej chcecie dotrzeć pod Empik, żeby skrócić sobie drogę, przechodzicie zazwyczaj środkowym przejściem w Sukiennicach. Podnieście głowę do góry, a po prawej stronie w pierwszym przejściu (idąc od Empiku) zobaczycie przywieszony do sufitu żelazny nóż.

Skąd się tu wziął? Są trzy wytłumaczenia. Pierwsze, niezbyt emocjonujące, mówi o tym, że nóż był prawdopodobnie szpachlą, którą w urzędowej miarce wyrównywano towary sypkie np. kaszę lub mąkę.(5) Druga historia, nieco ciekawsza, łączy się ze znaną legendą o dwóch braciach budujących kościół Mariacki. Legenda mówi, że za czasów panowania Bolesława Wstydliwego (1243 – 1279 r.) postanowiono do korpusu kościoła dobudować dwie wieże. Mieli z…

Widok na Kraków z innej perspektywy

Kraków pojawiał się w wielu filmowych produkcjach. Wystarczy wspomnieć przykładowo Boże skrawki, do których robiono zdjęcia na krakowskim Zakrzówku, Anioła w Krakowie czy Listę Schindlera. Dzisiaj chciałabym pokazać, gdzie warto się wybrać, żeby zobaczyć Kraków z nieco innej perspektywy. Osobom, które widziały film Vinci, na pewno to miejsce wyda się znajome. Chodzi o balkon przylegający do mieszkania głównego bohatera Szerszenia, w którego wcielił się Borys Szyc.


Nie wiem, na ile to miejsce jest znane, ale stwierdziłam, że być może nie wszyscy o nim słyszeli. Balkon, z którego rozciąga się malownicza panorama na Kraków jest tak naprawdę tarasem restauracji U Romana, która znajduje się przy ul. Św. Tomasza 43. Restauracja mieści się w budynku Akademii Muzycznej i można do niej wejść w dowolnym dniu tygodnia. Taras czynny jest od poniedziałku do piątku od godz. 9-17, a osoby zapracowane mogą odwiedzić to miejsce w sobotę od godz. 9-15. Po wejściu do środka, należy wjechać windą na ost…

Krótka historia kości smoka wawelskiego

Ostatnio wszystkie media wieszczą apokalipsę. Ludzie drżą przed czarnym papieżem, a u Rosjan od uderzenia meteorytu zadrżała ziemia. Skoro wszyscy przewidują koniec świata, warto sprawdzić, jak ma się krakowski symbol, który też może mieć wpływ na wcześniejsze nadejście Sądu Ostatecznego. W tym celu należy udać się na Wawel.
Przy zachodnim wejściu do katedry wawelskiej wiszą kości, przez niektórych uznawane za szczątki smoka wawelskiego. Istnieje także legenda, mówiąca o tym, że kiedy kości spadną z łańcucha, nastąpi koniec świata. Można powiedzieć, że konserwator ma większą władzę niż historyczni rezydenci Wawelu. Kości wiszą tutaj od wczesnego średniowiecza (materiały źródłowe milczą na temat dokładnej daty).(1) Zostały najprawdopodobniej znalezione w Wiśle, obmyte z piachu i zawieszone jako talizman odstraszający siły nieczyste. Zgodnie ze średniowiecznymi przesądami miały chronić sferę sacrum wokół kościoła oraz odstraszać zło.



Uczeni, którzy żyli kilka wieków przed nami, nie def…