Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z listopad, 2012

Robotnicza Nowa Huta karą dla inteligenckiego Krakowa? Mit czy prawda?

Od lat funkcjonuje mit mówiący o tym, że Nowa Huta miała być karą wymierzoną przez władzę w inteligencki Kraków. Mieszkańcy postrzegali nową dzielnicę jako zemstę rządzących za brak poparcia w czasie referendum w 1946 r. Niektórzy uważają, że niechęć krakusów wzrastała wraz z ilością wytapianej stali, a wyziewy z kominów niekorzystnie wpływały na stan krakowskich zabytków. (1)
Nowa Huta jest bardzo osobliwą dzielnicą. W niektórych mieszkaniach wybudowanych na samym początku do dzisiaj znajdują się specjalne wywietrzniki. Kiedy jeszcze lodówki nie były powszechnie używanym sprzętem domowym, w kuchniach wykuwano specjalne wywietrzniki, które przechodziły na wylot przez ścianę, doprowadzając do szafki pod parapetem chłodne powietrze. Dzisiaj wydaje się to rozwiązaniem prehistorycznym, wtedy – świetnie sprawdzało się jako miejsce, w którym przechowywano żywność.


Na początku warto zaznaczyć, że rozwój Nowej Huty uchronił centrum Krakowa przed ingerencją władzy i wprowadzeniem socrealistyc…

Krakowski Kuba Rozpruwacz pachnący luksusem

Przyszedł na świat sto lat temu. Nazywany krakowskim Kubą Rozpruwaczem, przed długi czas pozostawał bezkarny. Seryjny morderca Władysław Mazurkiewicz pachniał drogimi perfumami i luksusem. Był dobrze znany w krakowskim, powojennym środowisku inteligentów. Uchodził za zamożnego i szarmanckiego człowieka z wyższych sfer. Wobec dam zachowywał się jak prawdziwy gentleman. Bardzo często udawał się na spotkania karciane w budynku przy skrzyżowaniu ul. Poselskiej i ul. Grodzkiej. Mordował z zimną krwią, ale bał się spojrzeć swoim ofiarom w oczy.

Sprawa rozpoczęła się od wizyty Stanisława Ł. w jednym z warszawskich szpitali. Znajomy Władysława Mazurkiewicza skarżył się na bóle głowy nieznanego pochodzenia. Lekarze zdecydowali się na wykonanie prześwietlenia, ku ich zdumieniu w potylicy Stanisława Ł. tkwiło jakieś obce ciało, a dokładniej pocisk pistoletowy kaliber 635. Pacjent był nie mniej zaskoczony niż lekarze, ponieważ nie przypominał sobie, by sam próbował pozbawić się życia lub by prób…

Mroczne tajemnice Smoczej Jamy, czyli prostytucja w dawnym Krakowie

Krakowska Smocza Jama, czyli miejsce, do którego teraz chętnie w niedzielne, słoneczne popołudnia zaglądają rodziny z małymi dziećmi, skrywa nieco bardziej mroczną tajemnicę. Smocza Jama była najbardziej znanym, nie tylko w Polsce, ale i na świecie, domem publicznym. Obecnie trudno jest jednoznacznie rozstrzygnąć, ale wiele wskazuje na to, że Smocza Jama nie była jedyną jaskinią na Wzgórzu Wawelskim. Smoczych Jam było podobno więcej, a w wielu z nich znajdowały się tanie mordownie i domy publiczne niskiej jakości.

Największa z Jam, która przetrwała do naszych czasów, była lokalem najwyższej klasy. Słynęła nie tylko z jakości serwowanego tu piwa, ale również z nieco mniej chlubnych przyjemności. Podobno nocami incognito zakradali się tu: Zygmunt August, Stefan Batory i znany ze swojego biseksualizmu – Henryk Walezy. Mniej rozrywkowy okazał się dopiero Zygmunt Waza, któremu tak bardzo przeszkadzały pijackie krzyki i burdy, że kazał zasypać wszystkie jamy ziemią i pozostaw…

Morderstwo w księgarni Matras

U progu ubiegłego wieku cały parter kamienicy przy Rynku Głównym 23 zajmowała największa wtedy w Krakowie księgarnia Gebethner (obecnie księgarnia Matras). Jej długoletnim kierownikiem był zięć właściciela – Ferdynand Świszczowski. Codziennie po kolacji udawał się do firmy, aby sprawdzić kasy fiskalne i wydane rachunki. Zwykle zabierało mu to około godziny i przed godz. 21.00 wracał do domu na ul. Krupniczą 30, gdzie mieszkał wraz z żoną. Inaczej wydarzyło się 30 września 1913 r. Kiedy wskazówka zegara wybiła godz. 23.00, a Ferdynanda nadal nie było w domu, zaniepokojona małżonka postanowiła udać się wraz z służącą do księgarni, by sprawdzić czy wszystko w porządku.
W nocnej ciszy rozległ się krzyk. Obok bocznego wejścia do księgarni w kałuży krwi leżał Świszczowski. Śmierć zadano poprzez uderzenie tępego narzędzia w głowę. Jego głowa okręcona była grubą liną, a usta zakneblowano. W kasie brakowało 8 tys. koron. Była to suma ogromna, przyzwoita pensja w tych czasach wynosiła 100–200 …

Skąd wziął się negatywny obraz Nowej Huty?

Nowa Huta jest osobliwą dzielnicą, nie tylko ze względu na nietypowe okoliczności powstania czy swoją historię. Kraków ma w sobie pamięć książek, a Nowa Huta pamięć ludzi, którzy ją tworzyli. Budowana od podstaw, była swojego rodzaju manifestem, próbą stworzenia idealnego miasta. Ta kreacja rzeczywistości ma w sobie utopijną niedojrzałość – jest obrazem dążenia do wspólnego dobra i równocześnie obnażeniem wszelkich systemowych niedoskonałości.

Nowa Huta pełna kontrastów i sprzeczności musiała zmierzyć się z narzuconą jej wizją perfekcyjnej przyszłości. W trakcie procesu kształtowania własnej tożsamości najmłodsza dzielnica Krakowa fascynowała i intrygowała. Miejska przestrzeń powoli zapełniała się treścią ludzkich historii – dramatów i zwycięstw. Do tej pory w społeczeństwie funkcjonują liczne stereotypy na temat tej dzielnicy. W dzisiejszym tekście spróbuję przybliżyć źródło tych uprzedzeń.

Mieszkańcy ubogich regionów w całej Polsce, przyjeżdżali do Nowej Huty zwabieni obietnicą lep…